Swoje tłumaczenia Gronkiewicz-Waltz zaczęła oczywiście od... ataku na PiS. "Powiedzmy sobie szczerze, że partia opozycyjna w Warszawie, która rządzi w kraju - nigdy nie byłam ich pieszczoszkiem" - podkreśliła. Gdy dziennikarz zwrócił jej uwagę, że przeciwko niej występuje wiele różnych ugrupowań - nie tylko partie, także społecznicy i lokatorzy, prezydent stolicy odpowiedziała:
To prawda w takim sensie, że są jednak ściśle współpracujący z PiS-em, bo jeżeli weźmiemy pod uwagę np. pana radnego Guziała, to on przecież referendum organizował razem z PiS-em. Jeżeli weźmiemy pod uwagę Jana Śpiewaka, to on też oczywiście bardzo często mówi głosem PiS-u.
Czyli wszyscy przeciwnicy Hanny Gronkiewicz-Waltz to ukryci "pisowcy". Dlatego prezydent Warszawy nie chce nawet słyszeć o dymisji:
Ja jestem osobą najbardziej w tym gronie - czy ktoś w to wierzy, czy nie - zainteresowaną tym, żeby to wyjaśnić do końca. Jeżeli byłaby dymisja, takie były oczekiwania - ja chcę to wyjaśnić. Tak samo jak swego czasu prezydent Sopotu, który w końcu uzyskał po raz kolejny mandat, dlatego że nie ma drugiej osoby powiedziałabym tak zainteresowanej, żeby wyczyścić tę sytuację do cna, żeby odzyskać tę działkę na Placu Defilad...
Gronkiewicz-Waltz co rusz zapewniała o tym, że tylko ona jest gwarantem rozliczenia sprawców afery, niemającej rzekomo z nią samą nic wspólnego:
Ja uważam, że przede wszystkim muszę tę sprawę dokończyć jako prezydent. Mandat mam zaufania z wyborów - na pewno nie tak mocny jak wtedy, ale chciałabym, jestem zdeterminowana, żeby tę sprawę wyjaśnić. Jeżeli ja odejdę, nikt tego nie wyjaśni, nie wierzę w to. Za dużo elit było wplątanych w to, że nie było tej ustawy.
Najzabawniej zabrzmiała odpowiedź na pytanie, dlaczego PO odcina się od Hanny Gronkiewicz-Waltz. Sama zainteresowana nie zgodziła się z tą tezą:
Muszę powiedzieć, że Ewa Kopacz do mnie zadzwoniła i powiedziała: "trzymaj się". Na pewno to poświadczy... Z innymi nie zawsze mam kontakt, ale najważniejsze jest moje spotkanie z Grzegorzem (Schetyną - przyp. red.), Sławkiem Neumannem, Andrzejem Halickim i z Marcinem Kierwińskim. To są ci ludzie, którzy najbliżej ze mną współpracują, myślę o tych warszawskich posłach. Także naprawdę mam duże wsparcie, natomiast też nie mogę ich obarczać jakaś, powiedziałabym, koniecznością wyjaśnień, bo to ja powinnam to wyjaśnić.