Prof. Zaradkiewicz, dyrektor zespołu orzecznictwa i studiów Trybunału Konstytucyjnego, pod koniec kwietnia został poproszony o rezygnację ze stanowiska. Wcześniej otrzymał zakaz wypowiadania się w mediach, a awantura wywołana przez prezesa TK rozpętała się, po stwierdzeniu, że:
- Każdy sąd, a TK jest sądem, tyle że specyficznym, musi orzekać wg reguł, które ustala ustawodawca. To są chociażby reguły czysto formalne, przepisy dotyczące składów orzeczniczych. Konstytucja w wypadku żadnego sądu, ani Sądu Najwyższego, ani innych sądów, w tym Trybunału, takich reguł nie ustanawia. Ani konstytucja, ani żadna ustawa nie rozstrzyga, nie wskazuje organu kompetentnego, który miałby to rozstrzygać w sposób wiążący – tłumaczył Kamil Zaradkiewicz zaledwie na kilka dni przed wydaniem zakazu wystąpień w mediach.
CZYTAJ WIĘCEJ: Kara za interpretację prawa? Kamil Zaradkiewicz – dyrektor z Trybunału poproszony o odejście
Taka interpretacja prawa wzburzyła Rzeplińskiego i zareagował bardzo nerwowo.
Prof. Zaradkiewicz długo nie chciał komentować sytuacji. Dzisiaj pojawił się w studio Polskiego Radia. Jako "pracownik naukowy". Podkreślił, że "otrzymał zakaz wypowiedzi od Macieja Granieckiego, szefa Biura Trybunału Konstytucyjnego, który "nie sprecyzował ani zakresu zakazanych wypowiedzi, ani terminu, przez jaki miałby się nie wypowiadać" - czytamy na stronie rozgłośni.
- Stan spraw źle wygląda - mówię o sprawach, które nie dotyczą wyłącznie mojej osoby. Mówię o stanie prawa, o stanie dyskusji środowiska naukowego. (…) Jest mi bardzo przykro z powodu wypowiedzi prezesa Rzeplińskiego - czy to pan prezes, czy szef biura, wypowiadają się do mediów w mojej sprawie bez mojej obecności, bez wyjaśnienia mi, o co tak naprawdę chodzi - podkreślił Zaradkiewicz.
Prof. odniósł się do konstytucji RP.
Pytany, czy orzekając o konstytucyjności ustawy o TK, sędziów obowiązywał art. 197 - odpowiedział:"Artykuł 195 konstytucji mówi o tym, że sędzia jest związany tylko konstytucją w sprawowaniu urzędu. Odnosi się to do gwarancji niezależności i niezawisłości. Mianowicie chodzi o to, żeby sędziowie w jakikolwiek sposób nie byli uzależniani od zewnętrznych czynników w procesie rozstrzygania, jako sędziowie. Tymczasem artykuł 197, który przyznaje ustawodawcy kompetencje do uregulowania trybu postępowania przed Trybunałem, dotyczy zupełnie innej kwestii. On dotyczy tego w jaki sposób Trybunał Konstytucyjny ma procedować.
"Jeśli mam formułować pogląd jako pracownika naukowego, uważam, że tak - co do zasady sformułowania art. 197 konstytucji nakazuje TK procedowanie według przepisów ustawy o TK. (...) Konstytucja odsyła wprost do przepisów ustawy"