Liczba działań, które mają nam utrudnić te obchody, jest zatrważająca. Jak się okazuje, władza, która na co dzień nie radzi sobie z najprostszymi problemami, potrafi zmobilizować mnóstwo energii, by nam przeszkadzać. Dlatego jest tak istotne, byśmy trzymali się ustalonego programu. Szczegóły obok.
Bardzo ważne jest spotkanie pod rosyjską ambasadą 9 kwietnia o godz. 18.00. Widać wyraźnie, że Rosjanie bez nacisku opinii publicznej niczego już w śledztwie nie wyjaśnią ani nie oddadzą podstawowych dowodów.
Sądzę, że przez ostatnie miesiące udało nam się odnieść ważny sukces: zmusiliśmy często nawet bardzo nieprzychylne nam media, by sprawę tragedii w Smoleńsku traktowały priorytetowo. Oczywiście wiele z nich dalej manipuluje informacjami, często z głupoty, ale niestety równie często z wyrachowania. Nie zmienia to jednak faktu, że wiele treści, które kiedyś same krytykowały, teraz umieszczają na swoich czołówkach.
Reakcja na mój ostatni felieton, w którym rozważam możliwość zamachu w Smoleńsku, pokazuje, o co rzeczywiście tu chodzi. W „Gazecie Wyborczej” Monika Olejnik zrównuje mnie z ziemią, obwiniając jednak za moje błędy i wypaczenia prokuraturę, która uparcie nie chce wykluczyć „celowego działania osób trzecich”. Ojciec Krzysztof Mondel, jezuita, na Salonie24 wylewając na mnie kubły pomyj, wystąpił w obronie Władimira Putina. Prawdę mówiąc, po przeczytaniu jego komentarza pierwsze, co zrobiłem, to upewniłem się, czy ostatnio nie zmieniał zajęcia.
Człowiek, którego niegdyś ceniłem, Paweł Lisicki, zrównuje w sprawie tragedii smoleńskiej „Gazetę Polską” z „Gazetą Wyborczą”. Już wolę wyzwiska jezuity od hien. Nad komentarzem Lisickiego warto się przez chwilę pochylić. Jako naczelny „Rzeczpospolitej” absolutnie wykluczył możliwość zamachu i prawdę mówiąc, widać to było po tej gazecie. Jako naczelny konkurencyjnego tygodnika „Uważam Rze” (cholera, naprawdę nie wiem, jak to pisać) chce pozyskać naszych czytelników, epatuje więc tematami wziętymi z „Gazety Polskiej” i portalu Niezależna.pl. Nie pierwszy i nie ostatni to taki wypadek. Cieszy mnie, że (rze?) nastała moda na naszą „Gazetę” i pojawiają się nawet jej podróbki, jednak przebieraniec nigdy nie będzie oryginałem. To tak jak z podrobionym szamponem. Prawdziwy i podróba pachną tak samo, tylko że po użyciu podróbki można stracić włosy.
Szanowni Państwo, 10 kwietnia to dzień pamięci o naszych bliskich poległych w katastrofie Smoleńskiej. Nie chcę, by ten dzień zaczął się w atmosferze wojny polsko-polskiej. Wyciągam więc rękę do ojca Krzysztofa Mondela, Pawła Lisickiego i Moniki Olejnik. Przebaczam i proszę o wybaczenie (musiałem Was nieźle zdenerwować, że mnie tak nie lubicie). Zresztą red. Olejnik wybaczyć jest najłatwiej. Nigdy nie przestała być sobą.