5 marca 1940 r. Biuro Polityczne KC WKP(b) podjęło uchwałę o rozstrzelaniu polskich jeńców wojennych przebywających w sowieckich obozach w Kozielsku, Starobielsku i Ostaszkowie oraz polskich więźniów przetrzymywanych przez NKWD na obszarze przedwojennych wschodnich województw Rzeczypospolitej. Pod uchwałą znalazły się m.in. podpisy Stalina, Klimenta Woroszyłowa oraz Wiaczesława Mołotowa.
3 kwietnia 1940 r. NKWD rozpoczęło likwidację obozu w Kozielsku, a dwa dni później obozów w Starobielsku i Ostaszkowie. Z Kozielska 4404 jeńców przewieziono do Katynia i zamordowano strzałami w tył głowy. 3896 jeńców ze Starobielska zabito w pomieszczeniach NKWD w Charkowie, a ich ciała pogrzebano na przedmieściach miasta w Piatichatkach. 6287 jeńców z Ostaszkowa rozstrzelano w gmachu NKWD w Kalininie (obecnie Twer), a pochowano w miejscowości Miednoje. Łącznie zamordowano 14 587 osób. Na mocy decyzji z 5 marca wymordowano także 7305 obywateli polskich przebywających w różnych więzieniach na terenach włączonych do Związku Sowieckiego.
„Z pierwszego zlecenia wykonano nr 343” – napisał w szyfrogramie szef miejscowego Zarządu NKWD Dmitrij Tokariew do zastępcy ludowego komisarza spraw wewnętrznych ZSRR Wsiewołoda Mierkułowa o rozstrzelaniu pierwszego transportu 343 jeńców wojennych z obozu w Ostaszkowie.
Tokariew wspominał potem: „Po raz pierwszy przywieziono 300 ludzi. Okazało się, że za dużo. Noc była krótka i trzeba było kończyć już o świcie. Następnie zaczęto przywozić po 250”.
Jednym z wyróżniających się oprawców był Wasilij Błochin. Jeszcze w czasie, gdy osobiście zabijał jeńców otrzymał order Czerwonego Sztandaru. W rozkazie z 1940 roku „O nagrodach dla pracowników NKWD za skuteczne wypełnienie zadań specjalnych” czyli likwidacji 22 tysięcy Polaków nagrodzono go dodatkowym miesięcznym uposażeniem.
Zostali oni zamordowani strzałem w tył głowy, a następnie zakopani w ośmiu masowych grobach, w których układano kolejne warstwy z ciał. Oprócz oficerów, podoficerów oraz szeregowych Wojska Polskiego, częściowo pochodzących z rezerwy wśród których byli naukowcy, lekarze, inżynierowie, prawnicy, nauczyciele czy urzędnicy państwowi, zabito też kilkutysięczną grupę funkcjonariuszy Policji Państwowej, Korpusu Ochrony Pogranicza, Straży Granicznej i Służby Więziennej.
Od 1943 roku Rosjanie rozpoczęli fałszowanie i zatajanie śladów swojej zbrodni.
W trakcie konferencji prasowej 11 marca 2005 roku gen. Sawienkow stwierdził, że „ludobójstwo na narodzie polskim nie miało miejsca ani na poziomie państwowym, ani w sensie prawnym, i że sprawa została zamknięta jako wojskowe przestępstwo służbowe, związane z przekroczeniem uprawnień służbowych”.
W niedzielę ulicami Warszawy przejdzie IX Katyński Marsz Cieni. Jego uczestnicy oddadzą po raz kolejny hołd ofiarom zbrodni katyńskiej.