Sznur ponad 18 tys. tirów dziennie ciągnący przez Augustów, hałas i wypadek średnio trzy razy w tygodniu – tak jeszcze dwa lata temu wyglądała rzeczywistość lokalnej społeczności. Życie niejednego mieszkańca wspomnianego miasta mogłaby uratować obwodnica, gdyby ekolodzy nie blokowali jej budowy przez sześć lat. Pierwsze projekty obwodnicy Augustowa powstały bowiem już w 1996 r. Pierwotnie 15-kilometrowa trasa miała przebiegać przez Dolinę Rospudy (później obszar objęty ochroną programu Natura 2000), nad którą zaplanowano także estakadę. Koszt wspomnianej inwestycji szacowano wówczas na 390 mln zł. Wykonawcą inwestycji była firma Budimex.
Politycy czy jeszcze ekolodzy
Budowę drogi w wersji przechodzącej przez Rospudę rozpoczęto w lutym 2007 r. Zanim firma wyraziła chęć stawiania estakad, nasiliły się protesty ekologów, którzy od samego początku próbowali blokować realizację inwestycji. – Rzekomy bunt zielonych był ewidentnie inspirowany politycznie – mówi w rozmowie z „Codzienną” Jarosław Zieliński, poseł z Podlasia, wiceszef MSWiA. Według ekologów w wyniku budowy, a następnie użytkowania drogi nastąpiłaby dewastacja dziewiczych terenów. Innego zdania jest Henryk Tomaszewicz, emerytowany profesor Uniwersytetu Warszawskiego w dziedzinie ekologii i hydrobiologii. On jako jeden z niewielu naukowców miał odwagę twierdzić, że droga nie doprowadzi do dewastacji biologicznej środowiska Doliny Rospudy. – Roślinność, z którą mamy tam do czynienia, mogła się rozwinąć dlatego, że tereny te przez wieki były zagospodarowane przez miejscową ludność – wyjaśnia specjalista. Wyjaśnijmy też, że Dolina Rospudy powstała głównie dzięki działalności człowieka, czyli budowę Kanału Augustowskiego w XVIII w. Napiętą sytuację podsycała również „Gazeta Wyborcza”, która na pierwszych stronach promowała protesty środowisk ekologicznych. – Przyjeżdżały tu całe kolumny samochodów z tymi zielonymi. Rozmawiałem z nimi wiele razy. Raz jeden taki przekonywał mnie, że chodzi im o naszą przyrodę. A ja wtedy do niego: „Niech pan popatrzy, ile aut tu przyjeżdża. Myślę, że tymi spalinami to już dużo powietrza nam wytruliście”. Popatrzył ma mnie i nic nie powiedział – wspomina Ryszard Bartoszewicz, rolnik z Topiłówki.
W wyniku donosów składanych przez środowiska ekologiczne na temat próby wybudowania obwodnicy przez torfowisko w 2007 r. sprawą zajęła się Komisja Europejska. Jej zdaniem zgoda na budowę obwodnicy Augustowa, która miała przebiegać Doliną Rospudy, byłaby złamaniem unijnych przepisów. Bruksela wszczęła więc postępowanie przeciwko Polsce. Ówczesny rząd koalicji PiS-Samoobrona-LPR zadośćuczynił żądaniom Komisji i wstrzymał realizację inwestycji.
Mieszkańcy mają dość
Pomysłu budowy obwodnicy przez kilka lat bronili augustowianie. – Mieszkam przy trasie szybkiego ruchu i nikomu tego nie życzę. Mam dość tirów, hałasu i obaw o życie naszych rodzin. Prawie codziennie dochodzi tu do wypadków. Będziemy walczyli o to, aby obwodnica powstała – mówił Leszek Milanowski, rolnik z Żarnowa. Sytuację opisał także Filip Chodkiewicz, przewodniczący Rady Miasta Augustowa. – Kiedyś stale miałem widok na korek, a w mieszkaniach trzęsły się meble. Całe miasto chciało obwodnicy jak najszybciej – wspomina Chodkiewicz.
Rozwiązanie według koalicji
Grzegorz Schetyna, wicepremier i szef MSWiA w rządzie Donalda Tuska, oraz Cezary Grabarczyk, ówczesny minister infrastruktury, poinformowali w marcu 2009 r. o nowym przebiegu obwodnicy Augustowa przez Raczki, pobliską wieś. Pięć miesięcy później koalicja PO-PSL zmieniła przebieg dróg ekspresowych i autostrad, w tym Via Baltica, której częścią stała się obwodnica Augustowa, tak aby omijały one obszary cenne przyrodniczo w województwie podlaskim. – Na wspomnianej zmianie trasy Via Baltica, wiodącej z Warszawy do Tallina, stracą przedsiębiorcy z Augustowa. Miasto turystyczne przejezdni będą omijali szerokim łukiem – mówi przedstawiciel Powiatowego Zarządu Dróg w Augustowie. – Droga krajowa S8, która początkowo miała być częścią Via Baltica, została przekształcona w drogę gminną. Jednak kierowcy korzystają z niej w większym wymiarze niż z drogi gminnej. Środki na utrzymanie trasy są więc niewystarczające – dodaje Jarosław Zieliński.
Spóźniona, droższa i dłuższa
Obecnie 36- kilometrowa obwodnica, która została oddana do użytku w 2014 r., nie koliduje z obszarami Natura 2000. – Inwestycja jest spóźniona o co najmniej sześć lat. Ale to, że w ogóle powstała, to przede wszystkim sukces mieszkańców – mówił Andrzej Chmielewski, przewodniczący Obywatelskiego Komitetu Obrony Budowanej Obwodnicy Augustowa, tuż po otwarciu drogi. Nie wszyscy jednak są zadowoleni z jej obecnej sytuacji. – Wariant przez Dolinę Rospudy wynosił 15 km. To ponad dwa razy krócej niż obecnie. Ponadto inwestycja pochłonęła 659 mln zł, z tego prawie 44 mln to kara za odstąpienie od kontraktu zawartego między GDDKiA a Budimexem – mówi przedstawiciel Powiatowego Zarządu Dróg w Augustowie. Podobnego zdania jest Jarosław Zieliński. – Tiry muszą tamtędy jeździć, bo postawiono odpowiednie znaki. Ale dla kierowców samochodów osobowych droga przez Raczki nie jest atrakcyjna – mówi Zieliński. Specjalista z Powiatowego Zarządu Dróg, który nie chciał wypowiadać się pod nazwiskiem, wskazuje jednocześnie na inny problem. – Na trasie Augustów-Raczki jest jedna jezdnia o dwóch pasach ruchu, co jest powodem wielu utrudnień i kolizji na drodze. Plan przez Dolinę Rospudy zakładał dwie jezdnie dwupasmowe – mówi przedstawiciel PZD. Innym zaniedbaniem ze strony rządzących jest również brak obwodnicy Suwałk, z którą miała się połączyć obwodnica Augustowa.
Faktem jednak jest to, że żaden tir przez Augustów już nie może przejechać. – Policja stale kontroluje ruch na S8. Ponadto są specjalne oznakowania dotyczące objazdu dla pojazdów tranzytowych – mówi rzecznik GDDKiA w Białymstoku.