Prowadzącym program „Minęła 20” był Michał Rachoń. Goście w studio omawiali metody Kremla w prowadzeniu polityki terroru oraz wczorajszą wypowiedź ministra obrony narodowej Antoniego Macierewicza dla TVP. „Byliśmy pierwszą wielką ofiarą terroryzmu we współczesnym konflikcie – stwierdził szef MON, mając na myśli tragiczne wydarzenia z 10 kwietnia 2010 roku. - Może w samolocie była bomba, a może inaczej doprowadzono do tego, że się rozpadł. Wykonano olbrzymią pracę dezinformacyjną charakterystyczną właśnie dla działań terrorystycznych” – podkreślił.
– stwierdził wykładowca UW.Strach jest dziś oczywistym elementem rosyjskiej polityki, to jest już tradycja rosyjska – komentował dziś w TVP Info Jerzy Targalski. - Rządzi się strachem. Przy czym można tutaj wskazać na dwie płaszczyzny. Bo z jednej strony mamy akty terroru, czyli ludzie boją się śmierci fizycznej, boją się, że mogą być zamordowani. A z drugiej strony jest to terror psychologiczny. Chodzi o osiągnięcie takiej sytuacji, żeby ofiara ze strachu sama miała mówić, że jest winna. W ten sposób łamie się morale ofiary, jak to było w Polsce po Smoleńsku, kiedy ofiara krzyczała - „to my jesteśmy sami winni”. A ofiara, która nie ma kośćca moralnego, która jest złamana psychicznie, jest plastyczna. Wszystko się osiągnie, oporu nie będzie stawiała. I taki był cel rosyjski, wspierany oczywiście przez odpowiednie silne kręgi w Polsce, zarówno w rządzie, jak i te przy elitach
Rosyjska operacja terrorystyczna [w Smoleńsku – przyp. red.] polegała zarówno na likwidacji 96 pasażerów samolotu, a konkretnie prezydenta za karę, żeby każdy widział, że przeciwko Władimirowi Putinowi nie może nikt podnieść ręki. Jak i na likwidacji dowódców pięciu rodzajów sił zbrojnych, po to żeby było wiadomo, że w naszej strefie absolwenci szkół zachodnich nie mogą kierować wojskiem. Muszą być po szkołach GRU najlepiej. To wtedy wszystko jest w normie. Tak że z jednej strony to działanie fizyczne, czyli terror fizyczny. Ale z drugiej strony terror psychologiczny, który nie byłby tak skuteczny, gdyby nie działała w Polsce rosyjska agentura. I gdyby ta rosyjska agentura nie miała sojuszników w postaci zwolenników przefarbowanego PRL-u. Którzy uważali, że należy służyć interesom rosyjskim, bo dzięki temu można pognębić krajowego polskiego przeciwnika politycznego. I stąd to kłamstwo nabrało tak ogromnego zasięgu i skali
– podkreślił dr Targalski.