Zabezpieczone w domu Czesława Kiszczaka dokumenty przewieziono bezpośrednio do siedziby IPN - zapewnił prezes Instytutu Pamięci Narodowej Łukasz Kamiński na specjalnie zwołanej konferencji prasowej. Dziś pracownicy IPN rozpoczęli badanie akt.
CZYTAJ WIĘCEJ: Co znaleziono u Kiszczaka? 6 pakietów: rękopisy, maszynopisy i zdjęcia
W rozmowie z reporterką vod.gazetapolska.pl Marek Magierowski przyznał, że ma nadzieję, iż dokumenty zabezpieczone w domu Kiszczaka zostaną jak najszybciej ujawnione.
Jednocześnie Magierowski przyznaje, że Lech Wałęsa nigdy nie był postacią czarno-białą.- To bulwersujące, że te akta były przechowywane w prywatnym domu. Bo jak wiemy powinny trafić do IPN już dawno temu. Mogę wyrazić tylko moje prywatne zdanie, mam nadzieję, że zostaną jak najszybciej ujawnione, ponieważ narosło tyle wątpliwości i kontrowersji wokół TW Bolka, a także postaci Lecha Wałęsy, że myślę, że lepiej to ukrócić jak najszybciej, niezależnie od tego, jak twarde są dowody w jedną lub drugą stronę, ewentualnej współpracy Lecha Wałęsy ze Służbą Bezpieczeństwa – tłumaczy Dyrektor Biura Prasowego Kancelarii Prezydenta.
- To jest z drugiej strony oczywiście historia tragiczna, bo zawsze powtarzam, że Lech Wałęsa nie jest postacią czarno-białą, jest postacią, która skupia wiele odcieni szarości. Wielki bohater bez wątpienia, ale z ogromną skazą. [...] Prawda nas wyzwoli. Nie przesądzając, bo nie wiemy co jest w tych wszystkich dokumentach i nie wiemy czy nie znajdzie się tych dokumentów jeszcze więcej – mówi w rozmowie z vod.gazetapolska.pl Marek Magierowski.
W trakcie rozmowy Marek Magierowski odnosi się również do polityki Władimira Putina i szczytu NATO w Warszawie. Wątek dot. dokumentów zabezpieczonych w domu Kiszczaka od 4:52.
ZOBACZ FILM: