Referendum, które odbyło się w niedzielę, 6 września, okazało się kompromitacją byłego prezydenta i popierającej pomysł Platformy Obywatelskiej. Aż tak niskiej frekwencji chyba Komorowski i Kopacz nie przewidzieli. Spływające z komisji dane nie pozostawiają złudzeń – Polacy nie chcieli brać udziału w kosztownej zabawie partii rządzącej.
Wszystko wskazuje więc na to, że cudem będzie, jeśli frekwencja przekroczy 10 proc. Jak podała np. TVP Info, niecałe 8 proc. uprawnionych zagłosowało w komisji nr 25 przy ul. Świętokrzyskiej w ścisłym centrum Warszawy. W Płońsku – jak z kolei poinformował Maciej Wąsik – swój głos oddało tylko 5,3 proc. uprawnionych. Były też komisje, w których frekwencja wyniosła... 0 proc., np. w Szpitalu Miejskim w Olsztynie, jak przekazał dziennikarz Mariusz Kowalewski.
Internauci obśmiali m.in. referendalną frekwencję:


Dostało się również platformerskiej młodzieżówce, czyli Młodym Demokratom:

Przypomniano też utwór Kazika Staszewskiego ze słynną frazą "Wałęsa, oddawaj moje sto milionów" i zaproponowano, aby muzyk zmienił nieco słowa. W nawiązaniu do utworu posypały się zresztą komentarze z żądaniem zwrotu przez Komorowskiego stu milionów złotych:

Obśmiano też próby PO – które pojawiły się już wczoraj – aby winą za frekwencyjną katastrofę obarczyć Prawo i Sprawiedliwość oraz prezydenta Andrzeja Dudę:

I na zakończenie pełen beztroski główny pomysłodawca referendum:
