Ale może najprościej będzie, jeśli napiszę Państwu, co u mnie spowodowało grymas niesmaku. Po pierwsze styl – infantylny, sprawiający wrażenie, jakby ktoś na antenę państwowej telewizji wpuścił gimnazjalistę (gimnazjów już w naszym systemie szkolnictwa nie ma, ale styl tzw. gimbazy pozostał jako odniesienie).
Mieliśmy oto skecz pod obrazem Matejki, w którym widać młodzieńca w dżinsach, egzaltowanym głosikiem wygłaszającego tekst: „Co nam dała Konstytucja? Konstytucja dała nam wolność, majówkę. A jak ją Polak, prawdziwy Polak, wyraża? Polak wyraża wolność przez grilla. Ale jakiego? Jakiego grilla? Polskiego grilla, bez bakłażana, bez papryki i innych weganistycznych świństw. Po moim trupie! A jak już umrę, to z mojej krwi zróbcie prawdziwą kaszankę!”.
Otóż, gdyby uczeń już nawet nie dawnego gimnazjum, ale szkoły podstawowej przyszedł do mnie z taką propozycją skeczu na szkolną akademię, to bym mu powiedział coś w stylu: „Jesteś pewien, że to śmieszne?”.
Żeby chłopaka nie urazić, ale jednocześnie dać znać, że proponuje coś żenującego. Po drugie żachnąłem się i z racji mieszania kontekstów historycznych (nie ten obraz Matejki, nie te wydarzenia) i z powodu tego, iż wiem, że Tadeusz Rejtan popełnił samobójstwo podcinając sobie żyły. Płynąca krew Rejtana i żarciki z kaszanki (robionej przecież z krwi) – połączone w jeden przekaz w TVP to już było dla mnie zbyt wiele.