Władimir Putin postawił wszystko na jedną kartę. Wysyłanie na Ukrainę pojazdów bojowych, ciężkiej artylerii oraz rosyjskich oddziałów wojskowych jest dowodem na to, że Moskwa nadal będzie eskalowała konflikt w Donbasie, dopóki nie zrealizuje wszystkich nakreślonych celów – powiedział w Waszyngtonie gen. Philip Breedlove. Amerykański wojskowy przypomniał, że USA posiadają informacje o potrzebach sił zbrojnych Kijowa. Wiadomo również, że w celach szkoleniowych oprócz brytyjskich i polskich żołnierzy na Ukrainę udadzą się także Amerykanie, którzy będą odpowiadali za instruktaż medyczny ukraińskiej armii.
Tymczasem w wywiadzie dla Kanału 5 ukraińskiej telewizji były wieloletni przywódca Tatarów krymskich Mustafa Dżemilew poinformował, że Rosja przeprowadza potężną militaryzację zaanektowanego w marcu ubiegłego roku Krymu. – Moskwa pracuje m.in. nad budową kompleksu rakietowego niedaleko Jałty. Dodatkowo na półwyspie stacjonuje ok. 40 tys. rosyjskich żołnierzy oraz 60 samolotów bojowych, które w każdej chwili mogą zostać użyte do ataku na Ukrainę – przyznał Dżemilew. – Z informacji, które posiadam, wynika również, że na Krym dostarczono rakietowe pociski balistyczne, zdolne do przenoszenia głowic jądrowych – ostrzegł tatarski polityk, deputowany do Rady Najwyższej.
Rosja coraz częściej przeprowadza również ćwiczenia taktyczne, mające na celu zastraszenie sąsiednich krajów. Do jutra przy granicy z Estonią i Łotwą potrwają manewry 2 tys. rosyjskich żołnierzy z jednostek powietrznodesantowych. Są one odpowiedzią na wtorkowe uroczystości z okazji Dnia Niepodległości Estonii, podczas których ulicami Narwy, miasta położonego przy granicy z Rosją, przeszła parada ok. 1,5 tys. żołnierzy oraz 140 czołgów i pojazdów opancerzonych należących do NATO. Z kolei nad Morzem Barentsa na północy Europy rozpoczęły się manewry rosyjskich myśliwców MiG-31 z Centralnego Okręgu Wojskowego.
Osobny problem stanowi kwestia dostaw gazu na Ukrainę przez Gazprom. Od czterech dni rosyjski koncern sukcesywnie obniża dostawy surowca nawet o 60 proc. Szef ukraińskiego Naftohazu Andrij Kobolew wysłał w tej sprawie list do Gazpromu, w którym domaga się respektowania porozumień w kwestii dostaw gazu na Ukrainę, ustalonych do końca marca br. Rosja odpiera zarzuty i twierdzi, że Kijów nie dokonał przedpłaty za gaz, który ma zostać dostarczony w marcu, co może skutkować całkowitym wstrzymaniem dostaw. W cieniu kolejnego spięcia na linii Kijów–Moskwa na wschodzie Ukrainy zmniejszyła się liczba ataków dokonywanych przez najemników Putina i rosyjskich żołnierzy.
– Sytuacja nadal jest poważna, gdyż terroryści dokonują przegrupowań swoich oddziałów i przerzucają ciężką artylerię i systemy rakietowe w okolice Nowoazowska – przyznał Andrij Łysenko, rzecznik Rady Bezpieczeństwa i Obrony Ukrainy (RBNiO). Z kolei amerykański sekretarz stanu John Kerry zagroził, że w wypadku dalszej eskalacji konfliktu na Rosję zostaną nałożone kolejne sankcje gospodarcze. – Moskwa uprawia największą od lat propagandę i kłamie wszystkim w twarz na temat swojej działalności na Ukrainie – stwierdził Kerry.