Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

Areszt, zatrzymanie i przeszukanie bez obrońcy. Ekspresowe opinie biegłych. Polowanie na Leszka Kraskowskiego

Leszek Kraskowski, autor głośnych tekstów śledczych, został przez kilka dni zupełnie pozbawiony prawa do obrońcy i następnie zamknięty w areszcie na trzy miesiące. Od zawiadomienia, które złożył w sobotę szef policji w Piasecznie, do przeszukania domu i zatrzymania dziennikarza minęło jedynie kilka godzin. Jakie tajemnice skrywały komputery i telefony, które zabezpieczyły służby?

Jak się dowiedzieliśmy, dziennikarz śledczy Leszek Kraskowski został zatrzymany w sobotę 6 czerwca o godz .19:40. Dokładnie w tym samym dniu, w którym który – według prokuratury – miał mailem skierować groźby wobec komendanta piaseczyńskiej policji Macieja Cepila. Już w sobotę zrealizowano przeszukanie, w którym wykryto u dziennikarza broń gazową. Prokuratura sporządziła wniosek do sądu o tymczasowy areszt w wymiarze 3 miesięcy w poniedziałek 8 czerwca. We wtorek sąd w Piasecznie zgodził się na to rozwiązanie. Sprawa toczyła się bez udziału obrońcy!!! 

Bez prawa do obrony od soboty

Dowodem w sprawie nie był tylko mail – jak informuje prokuratura- ale i publiczne wpisy dziennikarza na platformie X dokonane przez red. Kraskowskiego. 

Pełnomocnik dziennikarza dostał informację o posiedzeniu aresztowym od pracownika sądu dzisiaj tuż przed godz. 10.00. A o 10.00 rozpoczęło się posiedzenie….Obrońca nie był w ogóle informowany - a powinien na życzenie swojego klienta - o zatrzymaniu Leszka Kraskowskiego i przeszukaniu u niego 6 czerwca.  

Przeszukano nie tylko samochód dziennikarza, ale i jego miejsce zamieszkania. Powstał pełen spis i opis zabezpieczonych rzeczy. Trzeba postawić pytanie – jakie materiały, nad którymi pracował red. Kraskowski znalazły się w posiadaniu śledczych?

Na niesamowity pośpiech prokuratury i służb świadczy to, że od soboty 6 czerwca do poranku 9 czerwca została sporządzona opinia biegłego z zakresu badań broni i amunicji. Według naszej wiedzy prokuratura jest też w posiadaniu kopii dokumentacji medycznej dziennikarza. 

Pierwszy, nieudany, kontakt z jego obrońcą nastąpił dopiero w poniedziałek 8 czerwca po godz. 16.30.  Dzwoniła Prokuratura Rejonowa w Piasecznie. Mecenas próbował oddzwonić. Bezskutecznie. Nikt nie odbierał telefonu. Dzisiaj od 8.30 znowu próbował skontaktować się ze śledczymi. Znów bez efektu. Dopiero tuż przed samą rozprawą, gdy było za późno, aby na nią dotrzeć odezwał się pracownik sądu. Według naszych informacji,  prokuratura sporządziła notatkę, w której wykazuje, że próbowała kontaktować się z obrońcą. Jesteśmy ciekawi jej treści. Oprócz jednej, nieskutecznej próby telefonu, obrońca nie otrzymał od śledczych żadnego SMS-a, czy maila. 

Groźby wobec dziennikarza i bierność policji

Red. Kraskowski złożył w ostatnich dniach zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa w związku z incydentem w jego domu. Nieznany mężczyzna przystawił mu nóż do szyi.  Według informacji, jakie posiadamy czekał na przyjazd patrolu policyjnego 3 godziny, co potwierdza sam dziennikarz.

Jakiś koleś w Piasecznie machał mi nożem przed facjatą (w drugiej ręce miał pojemnik z gazem łzawiącym) i powtarzał: "Zadarłeś z niewłaściwymi ludźmi. Masz 7 dni na opuszczenie kraju, a jak nie to cię dojedziemy. Wywalimy cię z domu. Zajebiemy. Spierdalaj do Albanii". - Dźgnę cię, a jak przyjedzie policja, powiem, że się na mnie rzuciłeś i że to było w obronie własnej. Policja przyjechała po moim zgłoszeniu po... trzech godzinach. Spisała gościa, który był tak pewny siebie, że siedział sobie jakby nigdy nic w mieszkaniu, i ... puściła go wolno. Koleś oświadczył, że nic takiego nie powiedział. Serio

 – pisał na X Kraskowski.

Napastnik – jak twierdzi dziennikarz pokazywał mu laptopa ze stroną: "Cała prawda o Leszku Kraskowskim".

Jest na zagranicznym serwerze. Nie do usunięcia. Mamy nagrane nawet twoje kłótnie z żoną, twoje SMS-y. Wszystko mamy. Wiemy, że leczyłeś się na depresję i CHAD. Wiemy, że pisałeś do żony, że masz wszystkiego dosyć i chcesz popełnić samobójstwo. Wszystko o tobie skurwysynu wiemy. Wszystko opublikujemy, a Piński nam w tym pomoże. Wiemy nawet gdzie mieszka twoja dorosła córka Natalia. Odpierdol się od Pińskiego i Giertycha. 20 lat ci się udawało, ale to już koniec. Zadarłeś z niewłaściwymi ludźmi. Albo wypierdolisz do Albanii i się zamkniesz albo jesteś skończony. Nikt ci już nie uwierzy. Ludzie dowiedzą się, że jesteś świrem

 – relacjonował na X Kraskowski.

Co ze sprawą zrobiła piaseczyńska policja po zawiadomieniu dziennikarza o przestępstwie i karalnych groźbach wobec niego? Kraskowski monitorował sprawę – wysyłał maile z prośbą o informacje, jak toczy się postępowanie w jego sprawie.

Tymczasem to Kraskowski został, w tej sprawie zatrzymany, ponieważ w rejestrach sądowych wyświetlał się „na czerwono”, jako osoba, która powinna być aresztowana.

Jakim cudem doszło do takiej sytuacji? Zaczęło się od internetowego sporu z Janem Pińskim, publicystą kojarzonym jako, jak twierdzi Kraskowski, nieformalny rzecznik Romana Giertycha. Do sądu w Warszawie trafił prywatny akt oskarżenia Pińskiego o zniesławienie.

Jak pisał portal radia Wnet, w tym samym czasie Leszek Kraskowski przebywał w Albanii, gdzie odpoczywał po wydarzeniach w kraju – kilka miesięcy wcześniej nieznani sprawcy ostrzelali śrutem jego samochód, a prokuratura szybko umorzyła śledztwo. Ponieważ dziennikarz fizycznie nie mógł odebrać korespondencji kierowanej na polski adres, jak sam twierdzi, Piński zaczął rozpowszechniać w sieci informacje, że reporter ukrywa się przed wymiarem sprawiedliwości.

Sędzia – jak pisało radio Wnet - wydał postanowienie o ogólnopolskim poszukiwaniu dziennikarza.  Sędzia Krzysztof Ptasiewicz wydał postanowienie o żeby poszukiwać dziennikarza  w całej Polsce celem wykonania postanowienia o tymczasowym aresztowaniu.

Sama decyzja o areszcie, jak mówił w Radiu Wnet Kraskowski, również miała okazać się rażącym błędem proceduralnym. Przedstawiciele sądu tłumaczyli, że w sprawach z oskarżenia prywatnego nie stosuje się tymczasowego aresztowania, a całe zamieszanie to jedynie „błąd w dokumentacji”.

Trzy dni temu Kraskowski umieścił na mediach społecznościowych kolejny dramatyczny wpis.

Postanowiłem wziąć sprawę w swoje ręce. Polska Policja mnie nie obroni – co do tego nie mam żadnych wątpliwości. Weekend na strzelnicy, jak we wczesnych latach 90. Ale nie jestem wdzięczny ekipie Donalda Tuska za to, że dzisiaj czuję się 30 lat młodszy

 – napisał i dołączył m.in. zdjęcie pistoletu. Niedługo po tym doszło do jego zatrzymania. 

Źródło: Niezależna.pl

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej

AKTUALNE PETYCJE

NAJNOWSZE Polska