Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

Będzie powtórka farsy wyborczej? W PKW nie ma pieniędzy na stabilne serwery

Wydawało się, że po tragifarsie z liczeniem głosów w wyborach samorządowych gorzej już być nie może, a PKW wreszcie przygotuje porządny system informatyczny.

Autor:

Wydawało się, że po tragifarsie z liczeniem głosów w wyborach samorządowych gorzej już być nie może, a PKW wreszcie przygotuje porządny system informatyczny. Tymczasem informacje płynące z Państwowej Komisji Wyborczej wcale nie napawają optymizmem. Okazuje się, że na chwilę obecną brakuje funduszy na stabilne serwery.

Wiadomo już, że po ostatnim skandalu z awaria systemu informatycznego Państwowa Komisja Wyborcza zrezygnowała z usług firm zewnętrznych i sama tworzy nowy system liczenia głosów. Jak wynika z ustaleń RMF FM, prace nad systemem trwają już trzeci miesiąc i jest on gotowy w 80 procentach.

Okazuje się jednak, że PKW nadal nie ma zbyt wielu powodów do radości. Kierująca Krajowym Biurem Wyborczym Beata Tokaj ujawnia, że cały czas brakuje środków na odpowiednie przygotowanie wyborów. Na chwilę obecną nie ma pieniędzy na zapewnienie stabilnych serwerów (koszt ok. 500 tys. zł) oraz na zatrudnienie dodatkowych informatyków (koszt ok. 1 mln zł). Przypomnijmy, że już podczas wyborów samorządowych ówczesny Sekretarz Państwowej Komisji Wyborczej Kazimierz Czaplicki żalił się dziennikarzom, że PKW nie może się doprosić zwiększenia etatów i oznajmił bez ogródek: „Dzisiaj się nie da pracować grupą 5 osób informatyków w centrali”. Jak widać od tego czasu niewiele się w tej sprawie zmieniło.

CZYTAJ WIĘCEJ: Informatyk ujawnia: Każdy mógł zalogować się do systemu PKW i wstawić wynik

Mimo wszystko jednak Beata Tokaj jest dobrej myśli i z dumą podkreśla, że obecna ekipa informatyków PKW tworzy nowy program do liczenia głosów trzeci miesiąc, podczas, gdy firmy przygotowujące wcześniejsze wersje robiły to dopiero na miesiąc przed wyborami. Ponadto PKW liczy na to, że liczenie głosów w wyborach prezydenckich powinno być znacznie prostsze niż w wyborach samorządowych.

Przypomnijmy, że jeszcze w czasie liczenia głosów po wyborach samorządowych ówczesny sekretarz Państwowej Komisji Wyborczej Kazimierz Czaplicki z rozbrajającą szczerością ujawnił, że praktycznie co wybory przygotowywany jest zupełnie nowy system informatyczny, wykonywany przez nową firmę. Sam system informatyczny Czaplicki określił mianem „cyferek, znaczków i temu podobnych hieroglifów”.

CZYTAJ WIĘCEJ: Ekspert ujawnia: Każdy mógł zmienić wyniki wyborów i dopisać kandydatów
 
– Można powiedzieć tak: Co wybory nowy wykonawca niemalże. Okazuje się, że wcale nie jest takie proste, a właściwie nawet niemalże niemożliwe z punktu widzenia informatycznego jest wykorzystywanie oprogramowania, które stworzyła inna firma niż ta, która będzie obecnie pracowała. Okazuje się, że łatwiej jest stworzyć nowy moduł wyborczy niż żmudnie pracować nad każdą linijką oprogramowania i zastanawiać się, co ten informatyk miał na myśli tak to zapisując w postaci tych swoich cyferek, znaczków i temu podobnych hieroglifów – tłumaczył Czaplicki.

Wtedy także Kazimierz Czaplicki przekonywał, że przygotowanie systemu informatycznego dla PKW to „niszowe przedsięwzięcia”, a wielkie firmy „się tego nie podejmują, bo im się to prawdopodobnie z punktu widzenia ekonomicznego nie opłaci”.

Z komunikatu PKW wynika, że w rejestrach wyborców zgodnie ze stanem na 31 grudnia 2014 r. ujętych zostało  30 532 995 osób.

Internauci sugerują, że w celu uniknięcia kompromitacji przy liczeniu głosów PKW zamiast w systemy informatyczne, powinna zainwestować zawczasu w liczydła.



 

Autor:

Źródło: RMF FM,niezalezna.pl,PKW.gov.pl

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej