Zarabiają dużo ponad średnią krajową, mają premie, nagrody, „trzynastki”, dostają bony na święta i mało tego, dostaną jeszcze podwyżki. Nóż się w kieszeni otwiera. Na pewno rolnikom, którzy walczą o przetrwanie. A protesty zapowiadały już pielęgniarki, kolejarze i nauczyciele…
Ewa Kopacz lekką ręką rozdała swoim urzędnikom 95 mln zł nagród. WIĘCEJ NA TEN TEMAT
Premier ogłosiła wszem i wobec, że w przyszłym roku Polska ma wyjść z procedury nadmiernego zadłużenia. Pomożemy najbiedniejszym? Może podwyżki głodowych emerytur? Nie. Najpierw urzędnicy.
- My w przyszłym roku będziemy pewnie wychodzić z procedury nadmiernego zadłużenia. Podziękowania za tę sytuację, za tę kondycję należą się wyrozumiałym Polakom, profesjonalnym urzędnikom, dobrym ministrom, tym, którzy dzisiaj są do waszej dyspozycji – mówiła Ewa Kopacz cytowana przez „Super Express”. - Myślę, że w budżecie na rok 2016 znajdzie się miejsce, abyśmy mogli wreszcie odmrozić wasze płace – dodała, kierując te słowa do urzędników.
Słowa te oburzyły nauczycieli, którzy żądają 10. proc. podwyżek (około 400 zł na osobę).
- Przypominam, że Związek Nauczycielstwa Polskiego zdecydował o akcji protestacyjnej w czerwcu. Mamy nadzieję, że nie będziemy musieli zaostrzać protestu. Dziś dowiedzieliśmy się, że na 2 marca minister edukacji zaprosiła nas na negocjacje w sprawach płac – powiedziała Magdalena Kaszulanis, rzecznik ZNP.
Rok wyborczy trwa, podobnie jak serial rządowych obietnic.