Policja twierdzi, że wszystko działo się zgodnie z literą prawa. Prokuratura wydała nakaz przeszukania mieszkań pięciorga pracowników MOSRiWu, oraz wyjaśniła, że przeszukanie odbywa się tak samo, niezależnie czy zgłaszającym przestępstwo jest policjant, czy jakikolwiek inny obywatel – podaje portal tvn24.pl.
Obrączka została zgubiona 8 stycznia, uzbrojeni kryminalni (było ich kilkunastu!) wkroczyli do mieszkań o godzinie 6 rano po upływie niemal trzech tygodni od zaginięcia.
Nawet Prokuratura Okręgowa w Zielonej Górze dziwi się, że rewizja odbyła się po tylu dniach od zaginięcia mienia.
- Przeszukanie ma sens albo bezpośrednio po zdarzeniu albo po dłuższym czasie, kiedy to podejrzani czują się już bezpiecznie, bezkarnie – mówi w rozmowie z TVN 24 Poznań Zbigniew Fąfera, rzecznik tej prokuratury.
Piątka pracowników MOSRiW została zrewidowana, przewieziona na komendę, przesłuchana i posądzona o kradzież. Przetrząsanie mieszkań odbywało się na oczach małych dzieci.
- Wszędzie zaglądali. Każda jedna szafka była otwierana, wchodzili na krzesła, szukali na meblach. Później zabrali mnie na komendę, gdzie policjanci oskarżali mnie o to, że kłamię, zwracając uwagę na problemy finansowe. Sugerowali kradzież. Gdyby poszkodowanym nie był funkcjonariusz, sytuacja wyglądałaby inaczej – opisuje jedna ze sprzątaczek.
Inny pracownik obiektu sportowego opowiada, że funkcjonariusze zaglądali wszędzie, nawet w kieliszki, czy zabawki. – A mnie nie było nawet na tej sali, ja pracuję gdzie indziej – mówił kolejny z oskarżonych.
Okazało się, że żaden z pracowników nie wie nic o obrączce policjanta. Teraz śledczy sprawdzą, czy zgubiony przedmiot nie trafił do któregoś z okolicznych lombardów.