Ale jak mówił dawno temu znajomym duszpasterz, skoro nie jesteś w stanie uniknąć grzechu, to przynajmniej postaraj się wyciągnąć z tego jak najwięcej przyjemności. Podział PiS stał się faktem i niezależnie od tego, jak oceniam przyczyny, dobrze, że Mateusz Morawiecki zakończył dalsze dywagacje na ten temat. Teraz obydwie formacje muszą spróbować powalczyć o nieco inny elektorat, nawet jeżeli cześć pozostanie wspólna.
Z całą pewnością PiS-owi bez Morawieckiego będzie łatwiej odzyskać wyborców na prawo od PiS, szczególnie tych, którzy odpłynęli do Grzegorza Brauna. Z kolei Morawiecki może uszczknąć trochę dawnego elektoratu Trzeciej Drogi i jakiejś niewielkiej części Koalicji Obywatelskiej. Za niecały rok, w zależności od rozkładu poparcia, obydwie formacje powinny przymierzyć się do stworzenia wspólnej listy. Oczywiście jeżeli każda z nich przekraczałaby 20 proc., to nie byłoby to niezbędne, ale wątpię, żeby tak się stało.
Prawo i Sprawiedliwość, o ile nie popełni większych błędów, ma w tej konfiguracji szansę na 20–30 proc. Większą zagadką jest tu poparcie dla Morawieckiego. Moim zdaniem dzisiaj wskazują na niego głównie wyborcy PiS. Ale tak nie musi być. Jeżeli pozyska część polskiego biznesu i ludzi o umiarkowanych poglądach, to stanie się śmiertelnym zagrożeniem dla Donalda Tuska.
Zagłada Trzeciej Drogi doprowadziła do tego, że kilkunastoprocentowy elektorat szuka teraz swojego miejsca na scenie politycznej. Zresztą dwie partie po PiS rozbijają anty-PiS. Tusk powinien teraz walczyć z Morawieckim, a straszyć musi Kaczyńskim. Raczej nie jest to łatwe.
Gdyby nie rosnące niezadowolenie z rządów Tuska, pewnie obecna sytuacja dla prawicy skończyłaby się katastrofą. Jednak to opozycja ma społeczny wiatr w żagle. Partia Tuska przestała być teflonowa, a kolejne afery będą ją coraz bardziej uszkadzać. Kompromitacje typu Kłodzko, Warszawski Szpital Południowy czy wreszcie to, co się stało przy wlocie ruskiej rakiety, osłabiają tę ekipę coraz bardziej. Na pewno brak pieniędzy na służbę zdrowia i podwyżki cen paliw nie pomagają. Słabość będzie przyspieszała dekompozycję, a dotychczasowe okopy przestają istnieć.
Pojawiły się możliwości nowych rozdań. W tym sensie to nawet polityka staje się normalna. Nienormalne jest jednak to, że przy władzy utrzymuje się formacja o tak całkowitym braku instynktu państwowego i wspólnotowego. Utrzymuje się wprawdzie siłą rozpędu, ale jednak. Jest kwestią czasu, kiedy obecny układ rządowy popęka. Tusk nie będzie w stanie przyjąć wszystkich na listy wyborcze i to jest dla niego największym zagrożeniem. Wędrówki ludów, tzn. posłów, zaczną się niezależnie od dzisiejszych deklaracji. Robi się interesująco, pytanie tylko, czy to wszystko skończy się ciekawie.
Jedno jest pewne, będzie, co czytać i oglądać. Rola naszych mediów w tej sytuacji rośnie.
Już jest! Nowy numer tygodnika #GazetaPolska. Sprawdź co przygotowaliśmy oraz zamów prenumeratę na https://t.co/4iBN2D7fFX pic.twitter.com/eJMgRcMk1C
— Gazeta Polska - w każdą środę (@GPtygodnik) August 5, 2026