Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

Putin przeczy oficjalnej wersji katastrofy smoleńskiej? „W jego relacji nie było żadnej brzozy”

Antoni Macierewicz zwraca uwagę, że już w materiale TVP ze Smoleńska, w którym Donald Tusk rozmawia z Władimirem Putinem, wyraźnie widać, iż prezydent Rosji przedstawia zupełnie inny przebieg

Autor:

Antoni Macierewicz zwraca uwagę, że już w materiale TVP ze Smoleńska, w którym Donald Tusk rozmawia z Władimirem Putinem, wyraźnie widać, iż prezydent Rosji przedstawia zupełnie inny przebieg wydarzeń niż ten, znany z późniejszych oficjalnych raportów. Putin nie mówi nic na temat „pancernej brzozy”, która miała doprowadzić do katastrofy.

- Relacja Putina jest zupełnie inna, nie ma tam żadnej brzozy, nie ma żadnej beczki – tłumaczył na antenie TV Republika szef Zespołu Parlamentarnego ds. Zbadania Przyczyn Katastrofy Smoleńskiej.

Antoni Macierewicz zwraca uwagę na liczne zeznania świadków, które całkowicie przeczą wersji wydarzeń zawartej w oficjalnych raportach na temat katastrofy smoleńskiej. Okazuje się również, że oficjalnej wersji wydarzeń nie potwierdza sam Władimir Putin.
 
- Putin od godz. 10 rano jest na miejscu katastrofy i informuje Tuska, że zapoznał się z nagraniem głosowym zawartym na czarnych skrzynkach. Także Szojgu dokładnie opisuje moment katastrofy (...)– Już wtedy Putin ma obraz, który chce przedstawić stronie polskiej. Nie ma beczki, brzozy, żadnej wieży, jest za to uderzenie w ziemię i przełamanie na pół - tłumaczy Antoni Macierewicz.
 
Szef Zespołu Parlamentarnego ds. Zbadania Przyczyn Katastrofy Smoleńskiej zwraca również uwagę, że Władimir Putin „dokładnie wskazuje, że samolot rozpadał się” już w odległości kilometra od miejsca, w którym stał z Tuskiem i tłumaczył mu przebieg wydarzeń.

- W pierwszym odruchu Tusk chce tam pójść, ale zostaje fizycznie zatrzymany przez Rosjan – zwraca uwagę Antoni Macierewicz na antenie Telewizji Republika.

Autor:

Źródło: niezalezna.pl,TV Republika

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej