We wtorek wieczorem samolot PZL M18 Dromader o znakach SP-ZUT wystartował z Warszawy w okolicach godz. 19.00, by gasić płonące lasy w okolicach miejscowości Osuchy (woj. lubelskie). O godz. 20.41 maszyna nagle zniknęła z radarów. Pilot zginął na miejscu. Zachód słońca 5 maja w tym regionie nastąpił około godz. 19.56. Co maszyna robiła tak późno, wbrew jej możliwościom? Kto wystosował dyspozycje do tak późnego lotu?
Według informacji portalu Niezależna.pl strażacy i leśnicy próbowali wysłać w miejsce pożaru inne statki powietrzne z pozostałych baz. Te po kolei odmawiały – argumentując, że nie mogą operować po zmroku. Tak było np. w przypadku Białegostoku. W wypadku PZL M18 Dromader o znakach SP-ZUT było inaczej.
Lasy Państwowe dysponują 42 statkami powietrznymi. Są zlokalizowane w całej Polsce. Zapotrzebowania na ich usługi są składane przez Regionalne Dyrekcje do Generalnej Dyrekcji Lasów Państwowych.
W artykule: Śmierć w ciemnościach. Wysłano pilota i złamano procedury - przybliżamy jak doszło do decyzji, które doprowadziły do wysłania pilota na misję w warunkach, w których Dromader nigdy nie powinien być już nad zagrożonym obszarem.
Grodecki: wybrali agresję - mają coś za uszami
Dziś rano na terenie objętym pożarem odbyła się konferencja prasowa z udziałem m.in. ministrów - spraw wewnętrznych i administracji, Marcina Kierwińskiego oraz klimatu i środowiska, Pauliny Hennig-Kloski. Gdy przedstawiciele wolnych mediów pytali o śmierć pilota i procedury wokół tragedii, Kierwiński atakował m.in. reportera Republiki, mówiąc o "sianiu propagandy".
Zaraz po konferencji, dyrektor programowy Republiki - Michał Rachoń rozmawiał z dziennikarzem Niezalezna.pl - Tomaszem Grodeckim, który w swoim najnowszym artykule ujawnił szczegóły tragedii.
Retoryka w agresję, bo nie odpowiedzieli na żadne pytania, a jeszcze atakowali dziennikarzy, którzy słusznie zadają pytania, bo to jest ważne dla wyjaśnienia sprawy i dla opinii publicznej. To jest dawno przyjęta taktyka, także na konferencjach, nie wiem, chociażby rzecznika rządu - Szłapki, że to jest taka kontra — odpowiada się atakiem. Tylko że tutaj chodzi o prawdę obiektywną, jaka jest, a nie o atakowanie mediów, których podstawową rolą jest zadawanie konkretnych pytań, a obowiązkiem polityków jest odpowiadanie na te pytania. Tutaj wybrali agresję, czyli mają coś za uszami.
– skomentował briefing ministrów rządu Donalda Tuska Kierwiński.
Jak dodał - "szczególnie, że ta decyzja o starcie samolotu i przebywanie tego samolotu o 20:41, 40 minut po zachodzie słońca, już po zmierzchu cywilnym - bo zmierzch zupełny jest o 20:40 na początku maja - to jest skandaliczne".
W artykule są wypowiedzi właściciela tej firmy, do którego należał samolot, że tak on mówi prosto: „Co pan się czepia? Byliśmy 15 minut spóźnieni z tym lotem”. No więc chyba wszystko wskazuje na to, że zostały strasznie naruszone procedury i może stąd strach ministra Kierwińskiego, bo tutaj musiał wydawać decyzję sztab. Tak wygląda zawsze procedura, mam nadzieję, że też w tym wypadku - decyzję o użyciu tego samolotu, o godzinach użycia samolotu, wydaje sztab.
Na czele sztabu stoi Państwowa Straż Pożarna plus inne siły, które uczestniczyły w operacji gaszenia pożaru, ale to przeważnie PSP stoi na czele. I rozumiem, że to sztab stojący podległy ministrowi Kierwińskiemu, Państwowa Straż Pożarna, wydawała tę decyzję.
– podsumował.