Na pilnie zwołanej konferencji prasowej premier Chorwacji Zoran Milanović oświadczył, że przez najbliższy rok kurs franka szwajcarskiego pozostanie w Chorwacji na poziomie 6,39 kun (po uwolnieniu kursu przez Szwajcarię, w ostatnich dniach frank poszybował tam osiągając wartość 7,56 kun).
Chorwacki premier zapewnia, że zamrożenie kursu franka szwajcarskiego na 12 miesięcy pozwoli zyskać na czasie i zwiększy szansę na znalezienie nowego rozwiązania, które następnie mogłoby zostać wprowadzone długoterminowo.
Nie zabrakło również głosów krytycznych wobec tego rozwiązania. Część chorwackiej opinii publicznej jest zdania, że zamrożenie kursu franka szwajcarskiego jest jedynie zabiegiem PR-owym, który ma zagwarantować rządowi spokój do najbliższych wyborów parlamentarnych, które odbędą się w grudniu.
- Wybory parlamentarne są w grudniu i wiele wskazuje, że obecny rząd jest świadom porażki, dlatego robi wszystko, aby na opozycję przerzucić rozwiązanie problemu franka szwajcarskiego. To gra polityków do spółki z bankami, która ma na celu jedynie kupienie trochę więcej czasu – tłumaczy w mailu do naszej redakcji przedstawiciel jednej z chorwackich organizacji broniącej kredytobiorców we frankach.
Ostateczna decyzja ws. zamrożenia w Chorwacji musi jeszcze zaakceptować parlament.
W rozmowie z portalem niezalezna.pl główny ekonomista Kasy Krajowej SKOK Janusz Szewczak na łamach portalu niezalezna.pl czy „Gazety Polskiej” wielokrotnie ostrzegał, że „kredyty we frankach są bronią masowego rażenia”.
– Może się zdarzyć, że Szwajcaria nie będzie bronić kursu franka i 700 tysięcy polskich rodzin, które Platforma Obywatelska całkowicie zlekceważyła, a także Komisja Nadzoru Finansowego, która tępi polskie SKOK-i, a broniła banków i kredytów we frankach – uważa ekonomista.
Zaznacza też, że „kredytobiorcy we frankach zostali oszukani, wprowadzeni w pułapkę, wobec której nie ma dobrego wyjścia”.
– Można powiedzieć, że ponad milionowi Polaków grozi bankructwo. Stadion Narodowy może posłużyć za miasteczko namiotowe tym, którzy nie będą w stanie regulować należności za franka w granicach 5 zł – mówi Szewczak.