Sędzia Andrzejewski był gościem wczorajszego programu „Wolne głosy” na antenie Telewizji Republika.
– Wyborcy czują, a fakty to potwierdzają, że te wybory nie odzwierciedlają rzeczywistości – tłumaczył. – Łamanie wielu procedur obowiązującego prawa rozpoczyna się wtedy, kiedy sędzia Czaplicki oświadcza, że przerwy w liczeniu głosów były warunkowane tym, że część kart wydrukowano nieprawidłowo i wyborcy dostawali karty je źle sporządzone. Głosy oddane na takich kartach uznawano za nieważne – wyjaśniał sędzia Trybunału Stanu.
– Doszły do mnie głosy, że kupki, na których członkowie komisji składowali głosy, potem były niepilnowane i w związku z tym można było kilka zabrać czy dorzucić – stwierdził Andrzejewski.
Efektem wielu skandalicznych sytuacji jest rekordowa liczba protestów wyborczych. Informowaliśmy, że do wczoraj już ponad 500 protestów wyborczych wpłynęło do sądów okręgowych we wszystkich 16 województwach.
– Kiedy pytają mnie, gdzie są nieprawidłowości, ja odpowiadam, że praktycznie na każdym etapie istnieją zakłócenia normalnego toku procesu wyborczego – stwierdził sędzia Trybunału Stanu.
– Protesty będą w większości przypadków nieskuteczne. Jednak tam, gdzie pełnomocnicy lub osoby zaufania publicznego składają protesty, muszą od razu składać wnioski do prokuratury o popełnieniu przestępstw wyborczych, powodujących postępowania karne – radził na antenie Telewizji Republika.