- Dopóki eurostrefa jest w fazie odbudowy, a ożywienie w krajach starej UE może ulec odwróceniu, entuzjazm do wchodzenia do eurostrefy nie jest w Polsce duży. Nie mówimy, że nigdy nie wstąpimy, ale na obecnym etapie usiłujemy zrobić jak najlepszy użytek z czasu, który mamy, by się dobrze przygotować (...) Polska gospodarka ma przed sobą długą drogę, zanim stanie się idealnym członkiem unii walutowej – mówił Marek Belka.
W prelekcji wygłoszonej w dawnym londyńskim ratuszu (Guildhall) na brytyjsko-polskiej konferencji dla biznesu, były premier tłumaczył, że polska gospodarka nie jest „strukturalnie konkurencyjna” na tyle, by wejść do unii walutowej z najsilniejszą w Europie gospodarką Niemiec, ponieważ konkuruje głównie cenowo.
Odnosząc się do wypowiedzi na temat przyjęcia euro w Polsce prezes Prawa i Sprawiedliwości Jarosław Kaczyński podkreślił natomiast, że własna mocna waluta pozwala prowadzić własną politykę gospodarczą i nie ma żadnych dobrych argumentów za tym, żeby w Polsce wprowadzić euro. Dodał, że PiS nie godzi się na to, by zlikwidować złotówkę.
- A są tacy, a wśród nich, niestety, premier Donald Tusk, którzy chcą złotówkę zlikwidować. I jest tutaj poparcie wielu partii, w gruncie rzeczy jedna z nich tylko, czyli PiS, dzisiaj złotówki broni (...) Juz sama droga dojścia do euro jest bardzo ryzykowna. Okres pobytu w tzw. korytarzu dwuletnim oznacza wielkie niebezpieczeństwo ataku na złotówkę i wszystkie tego konsekwencje – tłumaczył Jarosław Kaczyński.