Lipiński był jednym z założycieli struktur PO w regionie, jej liderem w Poznaniu. Był posłem na Sejm w latach 2005–2011. Z członkostwa w partii zrezygnował we wtorek, przed ujawnieniem jego nazwiska na czele listy Polski Razem.
Na wtorkowej konferencji prasowej w Poznaniu Jarosław Gowin przekonywał, że Lipiński w swojej pracy w parlamencie zawsze reprezentował konserwatywne skrzydło PO.
- Jego kompetencje jeśli chodzi o politykę europejską są naprawdę wybitne: był członkiem komisji ds. UE, przewodniczył polskiej delegacji do Rady Europy, był wiceprzewodniczącym Zgromadzenia Parlamentarnego Rady Europy. Niewielu jest w Polsce polityków, którzy mają tak gruntowne przygotowanie do tego, by reprezentować Polskę w PE – powiedział Gowin.
Czytelnicy Strefy Wolnego Słowa mogą jednak pamiętać Lipińskiego z innego wydarzenia. We wrześniu ub.r. obecny lider poznańskiej listy Gowina przegrał proces o zniesławienie z dziennikarzem „GP” Filipem Rdesińskim. Na początku 2011 r. Rdesiński domagał się przeprosin za wpis na blogu Lipińskiego, w którym były polityk PO nazwał go „niekomunistycznym ubeczkiem” i „politycznym czynownikiem”.
Lipiński sugerował też, że zwolnienie w 2010 r. dziennikarki Niny Nowakowskiej przez Rdesińskiego - wówczas prezesa Radia Merkury - miało związek z jej poglądami politycznymi, tak jak to miało miejsce ćwierć wieku wcześniej, gdy wyrzucał ją z pracy z uniwersytetu ówczesny rektor Jacek Fisiak.
We wrześniu ub.r. Sąd Okręgowy stwierdził, że komentarz dawnego posła PO był dla byłego prezesa radia krzywdzący i nakazał przeprosić za użyte określenie. Ocena Lipińskiego była niezgodna z rzeczywistością. Było to nadinterpretacją – uznał sąd.
Pod koniec lutego br. Sąd Apelacyjny utrzymał decyzję Sądu Okręgowego. Lipiński ma zapłacić Rdesińskiemu 10 tys. zadośćuczynienia plus 4 tys. odsetek.