Jak pisze "Fakt", prokurator Andrzej Seremet zabrał głos w sprawie śledztwa dotyczącego polskich księży z Dominikany, podejrzanych o pedofilię.
"Oczekujemy, że dostaniemy wszystkie materiały, które według prawa Dominikany może udostępnić prokuratura prowadząca tam tę sprawę" – powiedział Seremet.
Niestety, prokurator użył przy tym porównania, które - mówiąc delikatnie - jest nie na miejscu. Porównał dochodzenie w sprawie pedofilii do... śledztwa smoleńskiego.
– Pod pewnymi względami śledztwo to przypomina śledztwo w sprawie katastrofy smoleńskiej – powiedział Seremet. Prokuratorowi generalnemu chodziło zapewne o to, że także w przypadku Smoleńska polskie władze występowały o pomoc prawną do zagranicznej prokuratury. Osoba na tym stanowisku powinna jednak dwa razy pomyśleć przed wypowiedzeniem takich słów. Zwłaszcza że Seremet wychwalał Rosjan, choć w sprawie Smoleńska najważniejsze wnioski o pomoc prawną - a więc m.in. o zwrot najważniejszych dowodów - pozostały bez odpowiedzi. 6 maja 2010 r. Polska Agencja Prasowa informowała: "Prokurator generalny RP Andrzej Seremet ma nadzieję, że dowody w sprawie, o które do strony rosyjskiej zwróciła się strona polska, zostaną przekazane jak najszybciej. Seremet zapewnił, że prokuratura generalna RP czyni wszystko, żeby wyjaśnienie przyczyn katastrofy prezydenckiego Tu-154M pod Smoleńskiem nastąpiło jak najszybciej. Współpracę z rosyjską prokuraturą określił jako doskonałą”.