Wywiad-rzeka z Tomaszem Turowskim ukaże się wprawdzie 3 października (wydawcą książki jest Agora - czyli spółka wydająca "Gazetę Wyborczą"), ale Cezary Gmyz zdążył zapoznać się z jego treścią. I podzielił się z nami wrażeniami po tej lekturze.
Ujawnił Pan haniebną przeszłość Tomasza Turowskiego. Czy Czuchnowski i Kublik kontaktowali się z Panem w trakcie pracy nad książką?
- Nie kontaktowali się. Ja wiedziałem, że ta książka powstaje, bo dostałem informację, że Czuchnowski nad nią pracuje. W książce nie jest wymienione moje nazwisko, chociaż wspominane są moje publikacje. Ani razu, ani Czuchnowski, ani Kubik nie kontaktowali się ze mną w tej sprawie. Raz rozmawiałem z Czuchnowskim przy okazji procesu lustracyjnego Turowskiego i zwróciłem uwagę, że Turowski jest na „ty” z Czuchnowskim – powiedział w rozmowie z portalem niezalezna.pl Cezary Gmyz.
- Książka jest interesująca ze względu na wartość faktograficzną, bo poznanie może poznać opinie Turowskiego o pewnych faktach.
- Natomiast jeśli chodzi o warsztat, to poraża bezradność dziennikarzy, którzy pozwalają Turowskiemu mówić co ślina na język przyniesie. Nie dziwi tytuł „Prawda Turowskiego”, choć właściwszym byłby „Prawda według Turowskiego”. Zdumiewa, że Czuchnowski i Kublik nie pofatygowali się do IPN, bo, że nie zapoznali się z materiałami, to widać po pytaniach. A jeśli znają te dokumenty, to tym gorzej świadczy o autorach rozmowy.
Turowski był oficerem wywiadu PRL. Dla SB pracował od połowy lat 70. Był w tajnej komórce –zajmującej się wywiadem nielegalnym. Będąc oficerem wstąpił na 10 lat do zakonu jezuitów, gdzie realizował zadania wywiadowcze szpiegując Stolicę Apostolską i opozycję polską we Francji i Polsce. Po 1989 r. rozpoczął pracę jako dyplomata, pracując jednocześnie najpierw dla Zarządu Wywiadu Urzędu Ochrony Państwa, a potem dla Agencji Wywiadu. Turowski też jako dyplomata pracujący w ambasadzie RP w Moskwie odpowiadał w Rosji za przygotowanie wizyty prezydenta Lecha Kaczyńskiego 10 kwietnia 2010 roku.