Prokuratura Okręgowa w Warszawie umorzyła śledztwo w sprawie "zmuszenia Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej Lecha Kaczyńskiego [...] groźbą bezprawną, polegającą na oddaniu przez nieustalone osoby z broni automatycznej strzałów w powietrze" (tak właśnie ujęli to śledczy). Przyczyna? Niewykrycie sprawcy przestępstwa.
Śledczy stwierdzili także, że funkcjonariusze Biura Ochrony Rządu nie mogli zaniedbać swoich obowiązków, bo w chwili ostrzelania samochodu... nie było ich przy Prezydencie.
Jednocześnie uznano, że pracownicy MSZ i Kancelarii Prezydenta, którzy mieli nie poinformować BOR o odwiedzinach Lecha Kaczyńskiego w obozie dla gruzińskich uchodźców, także nie zrobili nic złego. "Brak jest danych dostatecznie uzasadniających podejrzenie popełnienia czynu [niedopełnienia obowiązków]" - stwierdziła prokuratura.
Postanowienie o umorzeniu nie jest prawomocne.