Dziś w Warszawie zakończyła się dwudniowa konferencja pod tytułem "Mowa nienawiści w debacie publicznej – gdzie spoczywa odpowiedzialność?". Zorganizowały ją resort administracji i cyfryzacji oraz Rada Europy.
Boni ocenił, że "z polskiego punktu widzenia powinniśmy wrócić do dyskusji nad projektami, które są w parlamencie (w sprawie mowy nienawiści)".
Minister, który w PRL był zarejestrowany jako tajny współpracownik komunistycznej bezpieki, popisał się dzisiaj przy tym słowami, których nie powstydziliby się skrajni lewacy. Najpierw powiedział, że potrzebne jest "nowe braterstwo, solidarność" w budowaniu klimatu przeciw mowie nienawiści, a następnie stwierdził: "Trzeba braterstwa i porozumienia z braćmi i siostrami żydowskiego pochodzenia, braćmi i siostrami muzułmanami, braćmi i siostrami Romami, braćmi gejami, siostrami lesbijkami i osobami o zmiennej tożsamości płciowej". "Stop dyskryminacji" - apelował Boni.
"(Konferencja) to bardzo ważny krok, żeby toczyć dalej rozsądną debatę na temat zagrożeń, jakie stwarza mowa nienawiści. Jeśli chcemy stworzyć dobry klimat dla przeciwdziałania mowie nienawiści, a szczególnie przekształcaniu się mowy nienawiści w akty przemocy, to musimy zbudować nowy rodzaj braterstwa" - podkreślił jeden z najważniejszych ministrów w rządzie Donalda Tuska.