"Pierwsze prace ekshumacyjne prowadzone przez Ukraińców miały tam miejsce w 1997 r. Znaleziono podczas nich szczątki 97 osób. Początkowo sądzono, że to ukraińskie ofiary NKWD, ale odnalezione przy nich polskie guziki od mundurów i buty oficerskie świadczyły, że byli to polscy żołnierze i policjanci lub też przedstawiciele lokalnej inteligencji. Prawdopodobnie były to ofiary pierwszych dni po wejściu Sowietów do miasta" - opowiadał naczelnik wydziału zagranicznego Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa Maciej Dancewicz.
Później, jak relacjonował, prace zostały wstrzymane na dłuższy czas. Strona ukraińska zgłosiła się do Rady znów w 2011 r., kiedy podczas prac archeologicznych ponownie odkryto masowe mogiły. "Znaleziono wówczas szczątki 343 osób, a podczas prac w roku kolejnym - 512 osób. Wszystko to byli obywatele II Rzeczpospolitej zamordowani przez NKWD, jednak wiemy, że w tym miejscu mordowano również okoliczną ludność ukraińską" - dodał Dancewicz.
Obecne ekshumacje są kontynuacją prac, jakie miały miejsce w 2011 i 2012 r. "Początkowo sądzono, że na terenie grodziska chowano tylko osoby zamordowane przez Sowietów. Jednak jak się później okazało po wejściu Niemców w 1941 r., w obiekcie zaczęli urzędować SS-mani i w tym samym miejscu mordowali prawdopodobnie Żydów włodzimierskich. Wskazuje na to odkryty masowy grób gdzie pochowano zamordowane, jak oceniamy, całe okoliczne rodziny żydowskie" - relacjonował naczelnik wydziału zagranicznego Rady, która finansuje ekshumacje.