Na środowym posiedzeniu komisji Waszczykowski ocenił, że jest to "skandaliczna sprawa i szczyt bezmyślności", a dotyczy samochodu zaparkowanego przed jego własną posesją.
- Wystarczyłoby zapukać, wyszedłbym, wyjaśnił, przestawił samochód, jeśli trzeba. Sprawa nie musiałaby być rozpatrywana. Sprawa o sto złotych jest rozpatrywana od ponad roku - dodał.
Jak mówił, stuzłotowy mandat jest w stanie zapłacić w każdej chwili, ale - jak ocenił - "interwencja była przeprowadzona w sposób skrajnie skandaliczny i złośliwy".
Waszczykowski zapewniał także, że dzwonił do straży miejskiej i wyjaśnił sprawę telefonicznie.
- Zakładałem, że sprawa będzie wyjaśniona. Niestety ciągnięta jest dalej - powiedział.
Sprawą uchylenia immunitetu Waszczykowskiemu zajmie się teraz Sejm. Zgodnie z ustawa o wykonywaniu mandatu posła i senatora, Sejm lub Senat wyraża zgodę na pociągnięcie parlamentarzysty do odpowiedzialności karnej w drodze uchwały podjętej bezwzględną większością głosów ustawowej liczby posłów lub senatorów. Nieuzyskanie wymaganej większości głosów oznacza podjęcie uchwały o niewyrażeniu zgody na pociągnięcie posła lub senatora do odpowiedzialności karnej.