Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

Oto rządowa walka z bandytyzmem. Podpalili człowieka i chodzą wolno

Donald Tusk i minister spraw wewnętrznych Bartłomiej Sienkiewicz zapowiadają brutalną walkę z bandytyzmem, czyli z "kibolami". Tymczasem prawdziwi bandyci mogą oblać człowieka łatwopalna cieczą i podpalić (ofiara jest w szpitalu w ciężkim stanie) – p

Autor:

Donald Tusk i minister spraw wewnętrznych Bartłomiej Sienkiewicz zapowiadają brutalną walkę z bandytyzmem, czyli z "kibolami". Tymczasem prawdziwi bandyci mogą oblać człowieka łatwopalna cieczą i podpalić (ofiara jest w szpitalu w ciężkim stanie) – po czym nie dostają zarzutu usiłowania zabójstwa i nie trafiają nawet do aresztu. Pismo w tej bulwersującej sprawie do Prokuratora Generalnego wystosował eurodeputowany Janusz Wojciechowski.

Portal rzeszow.pl opisał dokładnie dramatyczne zdarzenie:
 

„…Do zdarzenia doszło w sobotę w jednej z tyczyńskich piekarni. Dwaj bracia podpalili kolegę. [...]

Informację o zdarzeniu policjanci otrzymali ze szpitala, gdzie zgłosił się pacjent z oparzeniami. Okazało się, że mężczyzna padł ofiarą przestępstwa. W sobotę podczas nocnej zmiany w piekarni w Tyczynie jego dwaj współpracownicy zaciągnęli go siłą do pomieszczenia socjalnego. Tam przytrzymując,oblali łatwopalną substancją i podpalili.


Mimo odniesionych obrażeń pokrzywdzony pozostał w pracy do końca zmiany, a do szpitala zgłosił się dopiero w niedzielę. Okazało się, że odniósł oparzenia trzeciego stopnia, a jego stan jest poważny. Jeszcze tego samego dnia został śmigłowcem przetransportowany do specjalistycznego szpitala w Siemianowicach Śląskich.

Sprawą zajęli się policjanci. W niedzielę zatrzymali sprawców zdarzenia. To dwaj bracia w wieku 23 i 18 lat, mieszkańcy Tyczyna. W sobotę pracowali razem z pokrzywdzonym na jednej zmianie. Zatrzymani tłumaczyli się, że całe zdarzenia to miał być żart. Jednak za spowodowanie ciężkiego uszczerbku na zdrowiu grozi im do 10 lat pozbawienia wolności.

We wtorek prokurator przedstawił im zarzuty i zastosował wobec sprawców środek zapobiegawczy w postaci dozoru Policji, zakazu opuszczania kraju i poręczenia majątkowego…”


Poruszony postępowaniem prokuratury europoseł Janusz Wojciechowski napisał do Andrzeja Seremeta:

"Panie Prokuratorze Generalny, w świetle opisanych okoliczności, nie pojmuję postępowania prokuratury w tej sprawie.

Jeśli ktoś oblewa człowieka łatwopalna substancją i następnie go podpala, to usiłuje go zabić. A przynajmniej godzi się na to, ze go zabije. Tylko szczęśliwy zbieg okoliczności może sprawić, że takie podpalenie nie skończy się śmiercią. To musi być oczywiste dla każdego myślącego człowieka, dla prokuratora także. Przecież ludzie podpalają się czasem w celu samobójstwa, bo jest rzeczą oczywistą i powszechnie wiadomą, że oblany łatwopalną cieczą i podpalony człowiek zazwyczaj ginie.

Dlaczego ci domniemani oprawcy nie mają zarzutu usiłowania zabójstwa? 
Dlaczego prokuratura nie wystąpiła o tymczasowe aresztowanie podejrzanych o dokonanie tak wyjątkowo ohydnego, bestialskiego czynu, popełninionego przez nbandytów chcących zabić człowieka dla rozrywki? Dlaczego prokuratura pobłaża sadystycznemu pastwieniu się dla rozrywki nad słabszym, bezbronnym człowiekiem? Tak bezbronnym, że nawet nie potrafił się na oprawców poskarżyć, szpital to za niego zrobił…

Proszę, by w ramach swoich uprawnień nadzorczych albo też na zasadzie autorytetu moralnego zwierzchnika prokuratury, spowodował pan takie działania podległych panu prokuratorów, które pozwolą na sprawiedliwy osąd tego wyjątkowo okrutnego i wstrząsającego czynu.

Niech pan stanie przeciw bandytyzmowi, w obronie ofiary słabej i bezbronnej. 
Niech pan też zobowiąże podległych sobie prokuratorów, by zadbali nie tylko o sprawiedliwość karną, ale i o cywilnoprawne odszkodowania dla ofiary, od sprawców tego wyjątkowego bestialstwa".
 

Autor:

Źródło: onet.pl,niezalezna.pl

NAJNOWSZE Polska