30-letni Paweł Tomasik zmarł dwa tygodnie temu, a nadal nie wiemy, jaka była przyczyna śmierci. Prokuratura niby wydawała komunikat w tej sprawie, ale zamiast rozwiać wątpliwości, jeszcze bardziej je rozmnożyła. Czy stanowisko prokuratury powinno być jednoznaczne, a nie brzmieć jak komunikat, w którym pozostawiono wiele miejsca na spekulację?
Zdecydowanie, jeśli prokuratura prowadzi śledztwo w sprawie ustalenia przyczyny śmierci, to komunikat powinien być wydany wtedy, jeżeli śledztwo dostarczy materiały, które przyczynę śmierci w sposób prawie pewny, bo ona nigdy nie jest „stuprocentowa”, wskażą. Tutaj prokuratura zacytowała prawdopodobnie opinię biegłych z sekcji zwłok, która – według prokuratury – tej przyczyny nie wskazuje. W takiej sytuacji można przeprowadzać dalsze opinie, posekcyjne, żeby przyczynę ustalić. I dopiero wtedy podać ją do publicznej wiadomości. W przeciwnym razie to rzeczywiście może prowadzić do niepokojów. Tak jak to miało miejsce. Przy okazji odwraca uwagę od problemu. Pierwszym skojarzeniem, gdy dowiedziałem się o sprawie, było zdziwienie, że ktoś demonstruje w obronie przestępcy. Przyzwyczajony jestem do innych zachować. Demonstruje się raczej w obronie ofiar.
Uczestnicy demonstracji mówią wprost: ten mężczyzna padł właśnie ofiarą brutalności policji.
Interwencja policji nie była bez przyczyny. Była konsekwencją zgłoszenia człowieka, który został zaatakowany. A tak przynajmniej podają media.
Oczekiwałby Pan jednoznacznego stanowiska również policji? Ma ona przecież swoje instytucje do wyjaśniania takich sytuacji, chociażby Biuro Spraw Wewnętrznych.
Przede wszystkim oczekiwałby jasnej, klarownej wersji wydarzeń. To można zrobić dość szybko. Opisać sytuację jak ona wyglądała. A wszelkie sprawy sądowo-medyczne zostawić na później, kiedy będą dokładnie wyjaśnione. Brakuje na razie dokładnego opisu zdarzenia. I to by wyklarowało sytuację.
Ulubionym zwrotem prokuratorów i policjantów jest: „dla dobra śledztwa nie możemy szczegółowo informować”. Jeśli w tej sprawie, ta formułka będzie nadużywana, to pojawi się problem?
Oczywiście, że będzie to błędem. Nie znam akt sprawy i nie chciałbym kategorycznie się wypowiadać, ale charakter tej sprawy jest taki, że trudno będzie coś zamataczyć. Doszło do tragedii, ale jest to dość proste do wyjaśnienia zdarzenie kryminalne. Nie mamy jakiegoś skomplikowanego stanu faktycznego. Jeśli chodzi o przyczyny medyczne, to to wymaga czasu, ale opis zdarzenia powinien być podany natychmiast. Standardy w krajach zachodnich są inne. Tam od razu dowiadujemy się, jak było.
Policjanci nie mogą jednak nadużywać środków przymusy, nawet podczas uzasadnionych interwencji.
Powinni ponieść konsekwencje, jeśli przekroczyli uprawnienia, granicę kompetencji określonych ustawą. Ale jestem przeciwny tworzeniu klimatu, że brutalność policji objawia się w skuteczności ścigania przestępców. Tutaj mieliśmy do czynienia z ujęciem sprawcy na gorącym uczynku. To co się działa później było konsekwencją jego zachowania. Człowiek jest odpowiedzialny za swoje czyny.
Komunikaty związane z tą sprawą powinny być podane w formie przystępnej dla przeciętnego Kowalskiego, a nie zrozumiałe jedynie dla prawników?
Oczywiście, powinny być podane prostym, nawet potocznym językiem, bez używania sformułowań kodeksowych, które są często niezrozumiałe. Tak, by ludzie od razu wiedzieli o co chodzi. Być może gdyby taki komunikat od razu się pojawił, to nie wywołałoby takiego niepokoju społecznego. Trudno mi sobie wyobrazić, że taka sytuacja była problemem chociażby w Stanach Zjednoczonych.
Czy to postępowanie powinna prowadzić prokuratura w Gdańsku?
Dobrą praktyką jest, że jeżeli chodzi o funkcjonariuszy z danego ośrodka, to jednak powinna prowadzić sprawę prokuratura z innego rejonu. Obiektywizm lepiej zagwarantuje prokuratura spoza okręgu gdańskiego. Byłoby lepiej dla czystości sprawy i jej wyjaśnienia.