Z oświadczenia resortu spraw wewnętrznych wynika, że po incydencie w Łucku, w trakcie postępowania wyjaśniającego przeanalizowano wszystkie procedury, które są stosowane podczas ochrony najważniejszych osób w państwie.
- W raporcie stwierdzono, że występują błędy w szkoleniu i niektórych procedurach. Pod nadzorem Ministerstwa Spraw Wewnętrznych w Biurze Ochrony Rządu rozpoczął się już program naprawczy, który ma wyeliminować podobne incydenty w przyszłości. Procedury ochrony najważniejszych osób w państwie są niejawne dlatego nie można podać szczegółów zmian, które będą wprowadzone w Biurze Ochrony Rządu - napisał w oświadczeniu Paweł Majcher p.o. rzecznika prasowego MSW.
O komentarz do całej sprawy poprosiliśmy byłego szefa Biura Ochrony Rządu, płk. Andrzeja Pawlikowskiego, który w rozmowie z portalem niezalezna.pl podkreśla, że wielokrotnie zwracał uwagę na pojawiające się pod rządami gen. Mariana Janickiego nieprawidłowości w szkoleniu i funkcjonowaniu BOR.
- Jestem zaskoczony tym, że przyznali się do tego, że wystąpiły jednak błędy w systemie szkolenia w Biurze Ochrony Rządu. Wielokrotnie poruszałem kwestie związane z brakiem profesjonalnego szkolenia funkcjonariuszy w BOR i z daleko idącymi zaniechaniami w tym kierunku – co z resztą spotykało się z krytyką biura. Jednak okazuje się, że miałem rację, że system nie funkcjonuje tak, jak powinien funkcjonować, czego skutkiem później są takie zdarzenia jak mieliśmy ostatnio w Łucku, czy wcześniejsze wydarzenia włącznie z tragedią 10 kwietnia 2010 roku - tłumaczy płk Pawlikowski.
Według byłego szefa BOR cały system szkoleń znacznie pogorszył się pod właśnie kierownictwem gen. Janickiego
- Zauważalne było, że pod kierownictwem gen. Mariana Janickiego system szkoleń zaczął się pogarszać. Podkreślałem to wielokrotnie w wywiadach i było to widać gołym okiem podczas procesu realizacji zadań przez funkcjonariuszy BOR. Widać było, że coś jest nie tak z systemem szkolenia, a także z samym nadzorem nad działaniami realizowanymi przez biuro. Poczekamy na rezultaty zapewnień o systemie naprawczym w BOR. Już wcześniej do ówczesnego ministra Jacka Cichockiego prokuratura okręgowej skierowała pismo, w którym wykazała szereg błędów i zaniechań. Ówczesny minister powiedział, że przyjmuje to do wiadomości i zajmie się systemem naprawczym. Niestety skończyło się tylko i wyłącznie na słowach, nie szły za tym czyny. Zobaczymy, czy to zapewnienie zostanie zrealizowane – tłumaczy w rozmowie z portalem niezalezna.pl płk. Pawlikowski, były szef BOR.