– W Polsce lichwa jest na porządku dziennym, a zafundowali ją nam posłowie nowelizując w roku 2011 prawo o kredycie konsumenckim - twierdzi Krzysztof Oppenheim, finansista i komentator wydarzeń gospodarczych. Przypomina, że dwa lata temu usunięto z ustawy zapis mówiący o tym, iż łączna kwota wszystkich opłat, prowizji oraz innych kosztów nie może przekraczać 5 proc. udzielanego kredytu.
Wprawdzie w kodeksie cywilnym pozostał zapis ograniczający wysokość odsetek do czterokrotności tzw. stopy lombardowej NBP (obecnie stopa ta wynosi 4 proc.), ale zniesiono ograniczenia w ustalaniu dodatkowych kosztów kredytu lub pożyczki.
Od razu skorzystały z tego niebankowe firmy pożyczkowe. Rozwinęły rynek „chwilówek” i innych bardzo drogich produktów finansowych.