W połowie czerwca informowaliśmy, że policja zatrzymała dziennikarkę Ewę W. – redaktor naczelną Polskie Radio RDC. Zresztą ona sama na Facebooku „pochwaliła się” wpadką po pijanemu. Napisała:
„Jest 1.00 - wypilam 1 piwi. Zatrzymaly mnie 2 suki policyjne, jechalam rowerem, p 0,1 promila przekroczylam norme. Jade na komendę na Wilcza 21. I co mam teraz zrobic?” [pisownia oryginalna]
Później Ewa W. pożaliła się portalowi natemat.pl, że policjanci mówili do niej: „Dziennikarze to kłamcy, a jak sobie pani posiedzi w izbie wytrzeźwień, to zobaczy pani, czym jest prawdziwe życie”. Funkcjonariusze rzekomo mieli też obrażać jej prawnika – znanego działacza gejowskiego Krystiana Legierskiego.
Inaczej sytuację ponad miesiąc temu przedstawiała policja. Ewa W., mając 1,1 promila, kierowała rowerem w sposób potocznie określany „slalomem”, niestabilnie, zagrażając zarówno swojemu bezpieczeństwu, jak i innych uczestników ruchu - twierdził asp. Mariusz Mrozek, rzecznik prasowy Komendanta Stołecznego Policji.
- W trakcie pobytu w jednostce policji Pani Ewa W. utrudniała sporządzenie stosownej dokumentacji. Twierdziła, że jako dziennikarka nie powinna zostać zatrzymana, powołując się również na szereg znajomości, które dla policjantów będą oznaczać zwolnienie z pracy - poinformował nas asp. Mrozek.
Jak dzisiaj ustaliliśmy prokuratura kończy śledztwo w tej sprawie i do końca lipca powinien być gotowy akt oskarżenia. Ewa W. na pewno stanie przed sądem za jazdę po pijanemu, a najprawdopodobniej także za przestępstwo z art. 224 Kodeksu karnego, czyli „kto stosuje przemoc lub groźbę bezprawną w celu zmuszenia funkcjonariusza publicznego (...) do zaniechania prawnej czynności służbowej, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3”.
- Do końca lipca akt oskarżenia powinien trafić do sądu – potwierdza niezalezna.pl prokurator Dariusz Ślepokura, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie.