Palcówka nie komentuje informacji o strajku. Jej rzecznik potwierdza jedynie, że protest trwa. Objął zresztą pracowników izraelskich ambasad na całym świecie. Chodzi im o warunki płacowe i zatrudnienia. Jak twierdzą eksperci, cytowani przez Polskie Radio, może o warunki finansowe, albo o to, że rola izraelskiego MSZ spadła po odwołaniu ze stanowiska ostatniego szefa resortu oskarżonego o oszustwa finansowe. - Premier Netanjahu wprowadził izraelskie MSZ w stan uśpienia. Sam siebie powołał na szefa tego resortu. De facto nie ma ministra sprawa zagranicznych. Natomiast inne ważne funkcje zostały scedowane na inne urzędy. Ministerstwu finansów przekazano sprawę negocjacji z Palestyńczykami – wyjaśnia orientalista prof. Piotr Balcerowicz.
Izraelskie MSZ nie tylko nie obsługuje wizyt premiera Netanjahu. Nie wystawia też wiz osobom, które wyjeżdżają do Izraela pracować i nie wydaję paszportów dyplomatycznych. Turystyczną wizę izraelską można otrzymać po przylocie na jednym z lotnisk Izraela.
Benjamin Netanjahu przyleci do Polski w środę. W programie wizyty ma m.in. rozmowy z polskimi politykami. Odwiedzi też Muzeum Auschwitz-Birkenau. Nie będzie przy nim jednak pracowników ambasady Izraela. Uważają, że strajk to jedyna metoda nacisku na rząd. Na razie nie wiadomo jak długo potrwa ich akcja.