Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

OKEM potępia okładki "Newsweeka"

Obywatelska Komisja Etyki Mediów zabrała głos w sprawie propagandy na okładkach czasopism i ostro potępiła okładki „Newsweeka”.

Autor:

Obywatelska Komisja Etyki Mediów zabrała głos w sprawie propagandy na okładkach czasopism i ostro potępiła okładki „Newsweeka”.

W przesłanym do naszej redakcji oświadczeniu przedstawiciele Obywatelskiej Komisji Etyki Mediów podkreślają, że działania mające na celu „zohydzenie opozycji” stosowane długofalowo mogą doprowadzić do stępienia wrażliwości czytelników oraz wyuczenia ich negatywnej postawy wobec prezentowanych w ten sposób postaci.

Według Obywatelskiej Komisji Etyki Mediów, w której skład wchodzą: Tomasz Bieszczad, Teresa Bochwic, Anna T. Pietraszek, ks. Roman Piwowarczyk, Ewa Stankiewicz, Jan Żaryn;  stosowanie tego typu zabiegów prowadzi do tego, żeby nikt nie musiał myśleć, ani kierować się jakimikolwiek wartościami, lecz wyrobił w sobie „odruchy prymitywnej nienawiści”.

Poniżej publikujemy pełną treść oświadczenia Obywatelskiej Komisji Etyki Mediów:

Okładka ostatniego „Newsweeka” (napis „Big Zbig i liliputy” - na obrazku bohater molestowany przez złośliwe gnomy o twarzach polityków opozycji) wpisuje się w ciąg manipulacji medialnych, dokonywanych od dawna na naszych umysłach za pomocą obrazu. Pisaliśmy już o okładce, na której Antoni Macierewicz ucharakteryzowany był na taliba, niedawno mieliśmy m.in. fotos lidera opozycji z podpisem „Dzień świra”. Forma i treść okładek wskazuje, że autorzy chcą obrazić - zarówno portretowanych, jak i ich zwolenników a w konsekwencji obniżyć w oczach czytelników ich wartość, jako ludzi; przestrzegamy przed konsekwencjami antywychowawczej funkcji tych mediów.

Chodzi o zohydzenie opozycji; ale długofalowym celem takich napaści może też być stępienie wrażliwości czytelników i wyuczenie ich negatywnej postawy wobec zniekształcanych postaci. Tak, żeby nikt nie musiał myśleć ani kierować się jakimikolwiek wartościami, a wyrobił w sobie odruchy prymitywnej nienawiści.

Podobny rodzaj operacji socjotechnicznej przeprowadzali kiedyś propagandziści sowieccy i hitlerowscy, czego przykładem może być słynny plakat „AK - zapluty karzeł reakcji”, jak się zdaje - inspiracja dla autorów dzisiejszych okładek.

Dokonywany jest tu brutalny, wieloetapowy zabieg na ogołoconej już w znacznej mierze psychice narodu i psychice każdego pojedynczego Polaka. Deformuje on wrażliwość, pozbawia kolejnych cząstek szacunku do drugiego człowieka (i do samego siebie!). I o to właśnie chodzi. O specyficzne „bydlęcenie” publiczności. Takim zeszmaconym społeczeństwem łatwiej się potem kieruje. Wystarczy powiedzieć: Bij Żyda! Bij PiSiora! Bij katola!

Często bywa to skuteczne. Niektórym bicie może nawet zastąpić na jakiś czas chleb.

Powstaje tylko pytanie: Czy dysponenci mediów, którzy taką właśnie „okupacyjną” propagandę uprawiają, uzmysłowili sobie, że - siłą rzeczy - stawiają również rządzących w sytuacji władz okupacyjnych? I czy w ogóle zapytali ich o zgodę w tej sprawie?


Autor:

Źródło:

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej

NAJNOWSZE Polska