Choć pomnik Jana Pawła II stojący przed rzymskim dworcem kolejowym Termini był już poprawiany, wielu mieszkańców uważa, że jego konstrukcja jest tak nieudana, że monument należałoby raczej zburzyć, niż pozwalać turystom na jego oglądanie.
Liczne korekty 6-metrowego pomnika zostały wprowadzone przez jego autora, włoskiego rzeźbiarza Oliviero Rainaldiego w związku z burzą, jaka wybuchła w Rzymie po jego odsłonięciu 18 maja zeszłego roku, wkrótce po beatyfikacji polskiego papieża. Dzieło z brązu zostało powszechnie skrytykowane z powodu „szpetoty” oraz braku podobieństwa do Jana Pawła II. Jego usunięcia z Piazza Cinquecento domagali się masowo mieszkańcy, artyści, przedstawiciele ministerstwa kultury Włoch. Ostatecznie władze włoskiej stolicy, na które posypały się wtedy gromy za to, że dopuściły do odsłonięcia tak brzydkiego pomnika, powołały specjalną komisję ekspertów do jego oceny. Ta zaś zawarła porozumienie z artystą, który zgodził się wnieść poprawki. Poprzednią, nieudaną wersję tłumaczył pośpiechem i złym odlewem.
Po prowadzonych od stycznia pracach, półtora roku po inauguracji monument Jana Pawła II w rozchylonym płaszczu został ponownie odsłonięty.
Dostrzec można różnice w formie płaszcza oraz w wyrazie twarzy papieża; przede wszystkim jednak są to korekty natury technicznej. Podniesiony został postument i zainstalowano oświetlenie.
Ale sam pomnik niewiele się zmienił. Znów podniosła się nowa fala krytyki, w której przodują politycy. Zapowiadany jest nawet sondaż na temat kontrowersyjnej rzeźby. Monumentu broni burmistrz Rzymu twierdząc, że dzięki przeprowadzonym pracom „oddano ponownie mieszkańcom i pielgrzymom monumentalne dzieło o wysokiej wartości symbolicznej oraz artystycznej”.

