- Ta zmiana w PSL jest istotna i pokazuje, że kruszeje stabilność koalicji rządzącej, a co za tym idzie nabiera znaczenia pomysł rządu technicznego proponowany przez Prawo i Sprawiedliwość. W obecnej sytuacji podstawy koalicji się sypią, słyszymy nawet o mających nadejść wielkich zmianach w PO. Po pięciu latach rządu, stabilność koalicji słabnie, narastają natomiast napięcia w partiach rządzących. Jest to kolejny dowód na to, że rząd techniczny byłby lepszy dla Polski, a w świetle ostatnich wydarzeń na scenie politycznej jego znaczenie wzrasta – tłumaczy w rozmowie z portalem Niezalezna.pl poseł PiS Krzysztof Szczerski.
Pytany o to, co mogło się przyczynić do zmian w strukturach Polskiego Stronnictwa Ludowego Krzysztof Szczerski zwraca uwagę na kilka istotnych aspektów, które mogły zadecydować o przechyleniu szali zwycięstwa na korzyść Janusza Piechocińskiego.
- Jeśli chodzi o sam PSL, ocena tego, co się wydarzyło przede wszystkim musi się opierać o wiedzę na temat realnej linii kampanii Janusza Piechocińskiego. Niezwykle istotne jest ustalenie, na czym polega ta „fundamentalna niezgoda” z Piechocińskim, o której mówił Pawlak. Trudno jest jednoznacznie stwierdzić, co było przesłanką dla członków PSL, którzy głosowali przeciwko Waldemarowi Pawlakowi. Można się zastanawiać, czy był to fakt, że Pawlak wielokrotnie szedł na ustępstwa wobec Tuska, a czarę goryczy przelała natomiast afera wokół Sawickiego i dokonana wówczas czystka. Z drugiej strony działaczom PSL mogły się nie spodobać decyzje podjęte w czasie negocjacji unijnych, w ramach których w zasadzie poświęcono polskich rolników. Ponadto w ostatnim czasie można było wyraźnie zauważyć, że w koalicji znaczenie PSL wyraźnie słabło. To też mógł być powód tych zmian. Aby móc je ocenić, musimy poczekać na pierwsze ruchy polityczne i deklaracje w ramach koalicji. Zobaczymy czy Piechociński będzie w stanie postawić się Tuskowi i pokazać nową linię polityczną PSL. Wszelkie próby renegocjacji praktyk politycznych w ramach koalicji mogą wywoływać dalsze napięcia – uważa Krzysztof Szczerski.
Z kolei odnosząc się do zapowiedzi Waldemara Pawlaka o odejściu z rządu poseł PiS podkreślił znaczenie tego, aby liderzy partyjni wchodzili w skład rządu. Sytuacja, w której Donald Tusk nie przyjąłby dymisji Pawlaka mogłaby rodzić tylko kolejne napięcia.
- Dotychczasowa logika systemu politycznego mówiła, że liderzy partyjni powinni być członkami rządu. W Polsce, zwłaszcza dzisiaj mamy wyraźną dominację rządu na parlamentem, co ostentacyjnie pokazuje sam premier. Bycie wyłącznie parlamentarzystą i liderem partii byłoby więc dla Piechocińskiego niekorzystne. W Polsce ktoś, kto jest w partii rządzącej, a nie jest w rządzie, w praktyce jest odsunięty od informacji o tym, co się w kraju dzieje. Oczywiście Donald Tusk może nie chcieć przyjąć dymisji Waldemara Pawlaka, ale to musiałoby powodować kolejne napięcia i byłoby gestem wrogim wobec Piechocińskiego. Gdyby doszło do takiej sytuacji, byłoby to tylko potwierdzeniem, że koalicja w tym kształcie przestaje mieć sens. Jeśli premier blokuje wejście do rządu lidera partii koalicyjnej nie może być mowy o żadnej stabilności. Po raz kolejny powtórzę, że w obecnej sytuacji wzrasta znaczenie rządu technicznego – tłumaczy w rozmowie z portalem Niezalezna.pl poseł PiS Krzysztof Szczerski.
