„Śledztwo zostało umorzone, bo osoby decydujące o użyciu siły wobec demonstrantów od dłuższego czasu nie żyją. Nie udało się także ustalić tożsamości tych funkcjonariuszy MO, którzy strzelali do pokrzywdzonych. Wydarzenia były dynamiczne i działy się w różnych porach dnia, a na dodatek do Krakowa ściągnięto odwody milicji z różnych miast, więc ustalenie tożsamości milicjantów, którzy brali czynny udział w biciu demonstrantów, było wyjątkowo trudne” – powiedział prok. Łukasz Gramza z Oddziałowej Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu w Krakowie
W opinii śledczych funkcjonariusze MO i ZOMO przystąpili do działania w sposób bardzo agresywny i brutalny - bili demonstrantów, używali wobec nich psów służbowych i środków chemicznych, strzelali z broni palnej w warunkach, w których mogło to doprowadzić do powstania u trudnej do oszacowania grupy demonstrantów obrażeń ciała bezpośrednio zagrażających ich życiu.
Po zakończeniu zajść w Nowej Hucie zatrzymano 467 osób. Od 27 do 29 kwietnia 1960 r. aresztowano w związku z udziałem w manifestacji i zamieszkach 265 osób. Sąd Powiatowy dla dzielnicy Nowa Huta w Krakowie skazał na kary pozbawienia wolności 66 osób. W zdecydowanej większości były to wyroki od pół roku do dwóch lat więzienia. Kary przekraczające dwa lata więzienia wymierzono 10 oskarżonym.
Uczestnicy manifestacji oraz osoby zatrzymane w związku z manifestacją często były zwalniane dyscyplinarnie z pracy. Wywierano także naciski na rektorów uczelni, by relegowali zatrzymanych studentów, nawet jeżeli nie wystąpiono wobec nich z aktem oskarżenia.

