Paweł Szałamacha podkreśla, że podatek w wersji rządowej jest bardzo wysoki. Jego wysokość jest ustalana według skomplikowanego wzoru: 0,033 x średnia cena miedzi + (0,001 x średnia cena miedzi) do potęgi 2,5.
Na dzisiaj stawka wynosiłaby ok. 5 tys. zł za jedną tonę miedzi, podczas gdy cena miedzi na rynku to obecnie ok. 28 tys. zł za tonę. Stawka podatku rośnie wraz z ceną miedzi (to dzięki potęgowaniu we wzorze), nie jest liniowa.
„To więcej niż w innych krajach które posiadają złoża metali nieżelaznych. Tam podobna danina jest znacznie niższa – nawet dwa, trzy razy. W Australii podatek ten jest dochodem konkretnych stanów australijskich, w Południowej Australii wynosi 3,5 proc. wartości metalu lub 5 proc. w przypadku koncentratu miedzi (półproduktu)” – podkreśla były wiceminister skarbu. Dodaje, że wyliczenia rządowe nie biorą pod uwagę wysokich kosztów wydobycia.
Przeciwko rządowemu projektowi protestują samorządowcy. „Biorąc pod uwagę dobro i rozwój naszego województwa, jesteśmy zmuszeni stwierdzić, że proponowana przez Radę Ministrów opłata może spowodować obniżenie poziomu inwestycji w regionie, a co za tym idzie zwiększenie wskaźnika bezrobocia. Uważamy, że nałożona na KGHM danina przyniesie negatywne skutki dla mieszkańców oraz zagrozi dobrej kondycji ekonomicznej Dolnego Śląska” - czytamy w stanowisku Sejmiku Województwa Dolnośląskiego.
NSZZ „Solidarność” idzie jeszcze dalej i zapowiada, że jeśli ustawa o podatku od niektórych kopalin wejdzie w życie, Komisja Krajowa „S” zaskarży ją do Trybunału Konstytucyjnego.
Więcej na ten temat w dzisiejszej "Gazecie Polskiej Codziennie"