- Sytuację na kolei można porównać do kostek domina - przewrócenie jednej wywołuje cały ciąg zdarzeń. Spóźnienie jednego pociągu pociąga za sobą spóźnienia kolejnych. Do godziny 18 spośród 5,2 tys. pociągów, które wyruszyły w trasę, spóźnionych było 1,1 tys. A ich łączne opóźnienie sięgnęło 31 tys., minut
- powiedział Przemysław Zieliński z biura prasowego PKP PLK.
Dodał, że sytuacja w całej Polsce powoli wraca do normy, ale jest za wcześnie by powiedzieć, kiedy pociągi powrócą do rozkładowych czasów połączeń.