Końcowy protokół z sekcji zwłok zostanie sporządzony zgodnie z procedurami po przeprowadzeniu dodatkowych badań. Na razie ustalono jednak, że na ciele Andrzeja Leppera nie ma żadnych obrażeń, które wskazywałyby na udział osób trzecich.
Wiadomo już, że Śledztwo ws. śmierci Andrzeja Leppera nadzorować będzie warszawska Prokuratura Apelacyjna, a monitorować Prokurator Generalny, Andrzej Seremet. Oznacza to, że Prokuratura Generalna informowana będzie o postępach śledztwa i decyzjach, które będą w nim podejmowane.
Postępowanie prokuratorskie prowadzone będzie na podstawie art. 151 kodeksu karnego - "kto namową lub przez udzielenie pomocy doprowadza człowieka do targnięcia się na własne życie, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5". Śledczy rozważają też art. 155 kk - "kto nieumyślnie powoduje śmierć człowieka, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5"
Szef Samoobrony, b. wicepremier rządu PiS-LPR-Samoobrona Andrzej Lepper został znaleziony martwy w piątek w warszawskiej siedzibie partii. Jak ujawniła prokuratura, Leppera - powieszonego w łazience na sznurze przymocowanym do worka bokserskiego - znalazł ok. godz. 16.20 jego zięć. Oględziny z udziałem biegłych medycyny sądowej nie wykazały na ciele zmarłego żadnych obrażeń, poza bruzdą wisielczą, co - jak mówił - wskazuje na fakt, że do śmierci nie przyczyniły się osoby trzecie. Ostateczne ustalenia zależą jednak od sekcji zwłok. W siedzibie Samoobrony nie znaleziono listu pożegnalnego. Przesłuchano pracowników biura Leppera i inne osoby, które się z nim stykały. Zabezpieczono m.in. telefon komórkowy zmarłego oraz dokumentację z biura.
Więcej o sprawie śmierci Andrzeja Leppera w najbliższym wydaniu "Gazety Polskiej"