Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

Miller jak Anodina: winni piloci

Zejście poniżej minimalnej wysokości zniżania, przy nadmiernej prędkości opadania, w warunkach atmosferycznych uniemożliwiających wzrokowy kontakt z ziemią, i spóźnione rozpoczęcie procedury ode

Autor: ,

Zejście poniżej minimalnej wysokości zniżania, przy nadmiernej prędkości opadania, w warunkach atmosferycznych uniemożliwiających wzrokowy kontakt z ziemią, i spóźnione rozpoczęcie procedury odejścia na drugi krąg - to według raportu komisji Millera przyczyny katastrofy smoleńskiej.

Eksperci ministra spraw wewnętrznych nie poruszyli takich "drobiazgów" jak niewyjaśnione wyłączenie urządzeń pokładowych 15 nad ziemią, bezpośrednia przyczyna upadku samolotu i braku odejścia na "drugi krąg" oraz fatalny stan wraku.


Teoria pancernej brzozy

Raport - dostępny w internecie od chwili rozpoczęcia konferencji komisji - wymienia po kolei rzekome przyczyny katastrofy z 10 kwietnia 2010 r. w Smoleńsku, czynniki mające jakoby na nią wpływ oraz okoliczności jej sprzyjające. Są też zalecenia na przyszłość.

"Przyczyną wypadku było zejście poniżej minimalnej wysokości zniżania, przy nadmiernej prędkości padania, w warunkach atmosferycznych uniemożliwiających wzrokowy kontakt z ziemią i spóźnione rozpoczęcie procedury odejścia na drugi krąg" - twierdzi komisja Millera. "Doprowadziło to do zderzenia z przeszkodą terenową, oderwania fragmentu lewego skrzydła wraz z lotką, a w konsekwencji do utraty sterowności samolotu i zderzenia z ziemią" - głosi raport, niemal w 100 proc. pokrywający się w tej kwestii z dokumentem przygotowanym przez MAK.

Według raportu komisji Millera czynnikami "mającymi wpływ na zdarzenie lotnicze" było:
- niekontrolowanie wysokości za pomocą wysokościomierza barometrycznego podczas wykonywania podejścia nieprecyzyjnego;
- brak reakcji załogi na komunikaty "Pull up" generowane przez system TAWS;
- próba odejścia na drugi krąg przy wykorzystaniu zakresu pracy układu automatycznego sterowania samolotem - automatyczne "odejście";
- przekazywanie przez KSL (kierownika strefy lądowania z wieży w Smoleńsku) załodze informacji o prawidłowym położeniu samolotu względem progu drogi startowej, ścieżki schodzenia i kursu, co mogło utwierdzać załogę w przekonaniu o prawidłowym wykonywaniu podejścia, gdy w rzeczywistości samolot znajdował się poza strefą dopuszczalnych odchyleń;
- niepoinformowanie załogi przez KSL o zejściu poniżej ścieżki schodzenia i zbyt późne wydanie komendy do przejścia do lotu poziomego;
- nieprawidłowe szkolenie lotnicze załóg w 36. specjalnym pułku lotniczym na samolotach Tu-154M.

Co pominęła komisja Millera

Eksperci ministra spraw wewnętrznych nie poruszyli takich "drobiazgów" jak wyłączenie urządzeń pokładowych 15 nad ziemią, bezpośrednia przyczyna upadku samolotu i braku odejścia na "drugi krąg" oraz stan wraku.

Całkowicie zignorowano też rozbieżności dotyczące radiolatarni. Przypomnijmy, że samolot odebrał sygnał bliższej radiolatarni w miejscu, w którym było to niemożliwe. Wytłumaczenia są dwa: albo Tu-154 zlokalizował sygnał markera fałszywej radiolatarni, albo dane (czasy, wysokość itd.) podane w stenogramach są zupełnie niewiarygodne.

Powtórzono też kuriozalne tezy MAK, że na osoby znajdujące się w samolocie oddziaływało przeciążenie o wartości 100G (stukrotność przeciążenia ziemskiego). Według wyliczeń potwierdzonych m.in. przez Marka Strassenburga Kleciaka, specjalistę odpowiedzialnego za rozwój systemów trójwymiarowej nawigacji w koncernie Harman Becker w Niemczech, nawet gdyby Tu-154 leciał ku ziemi z prędkością 300 km/h, a jego droga hamowania wyniosłaby tylko 10 m (a była, jak wiemy, znacznie większa, bo według stenogramów samolot uderzył w drzewa i zaczął tracić prędkość kilka sekund przed upadkiem), to wartość przeciążenia nie przekroczyłaby 40 g.


Niewytłumaczalne "dziury" w stenogramach, świadczące o sfałszowaniu stenogramów lub wycięciu części rozmów, wytłumaczono... brakiem komunikacji między członkami załogi Tu-154.

Raport pominął fatalne błędy kierownictwa Biura Ochrony Rządu oraz matactwa rządu RP w związku z wyjaśnianiem katastrofy smoleńskiej.

Część pytań niezależnych dziennikarzy (w tym "Gazety Polskiej") podczas prezentacji raportu odnosiła się do hipotez parlamentarnego zespołu badającego katastrofę pod kierunkiem Antoniego Macierewicza (PiS), gdzie - z pomocą eksperta pracującego w USA - formułowano m.in. tezy o dwóch silnych wstrząsach na pokładzie samolotu, które to - a nie uderzenie o brzozę - doprowadziły do katastrofy. "Komisja się nie myli; żadne czujniki nie zanotowały dwóch silnych wstrząsów" - stwierdził lakonicznie Miller.

Pytany, czy jego komisja przeprowadziła badania, które potwierdziłyby, że "miękka brzoza" jest w stanie przeciąć skrzydło TU-154M, Miller stwierdził, że czym innym jest uderzanie brzozą o samolot, a czym innym zderzenie pędzącej maszyny z drzewem. "Samolot leciał z prędkością 280 kilometrów na godzinę. Może pan łatwo sprawdzić np. samochodem, co z nim się stanie, jeśli pan z prędkością 280 kilometrów wjedzie w brzozę" - odpowiedział dziennikarzowi "GP" Tadeuszowi Święchowiczowi szef komisji. Miller zapomniał dodać, że samochód osobowy waży ok. 1 tony, natomiast masa Tu-154 wynosiła ponad 70 ton.

Dziennikarka "GP" Anita Gargas zapytała członków komisji o rekonesans BOR na lotnisku w Smoleńsku, który nie doszedł do skutku wobec braku zgody strony rosyjskiej. Komisja uznała, że nie miało to wpływu na zaistnienie katastrofy. "Miałoby to wpływ, gdyby ten wypadek nastąpił po lądowaniu i polegał na wrogim działaniu wobec prezydenta" - wyjaśnił Miller. Wcześniej Miller powiedział również, że głównymi zadaniami BOR podczas takich wyjazdów jest: bezpieczne dowiezienie osoby ochranianej na lotnisko i umieszczenie jej w samolocie, sprawdzenie samolotu i pasażerów pod względem ewentualnych zagrożeń i zapewnienie ochranianym bezpieczeństwa po wylądowaniu. 




Anita Gargas (pierwsza z prawej), dziennikarka "Gazety Polskiej", bezskutecznie dopytywała Jerzego Millera o odpowiedzialność za działanie BOR (fot. Paweł Supernak/PAP)



Leszek Misiak z "Gazety Polskiej" prosił komisję o odniesienie się do informacji podanych wczoraj przez Antoniego Macierewicza (fot. Paweł Supernak/PAP)

Tylko jedna (!) uwaga wobec Rosji

Ponadto raport zawiera kilkadziesiąt zaleceń, m.in. dla kancelarii prezydenta i premiera, Sejmu i Senatu, ministrów obrony i spraw zagranicznych oraz Sztabu Generalnego WP i Dowództwa Sił Powietrznych.

Zgodnie z raportem premier powinien zlecić uporządkowanie statusu dokumentów odnoszących się do specjalnego transportu lotniczego i organizacji lotów o statusie HEAD. Ponadto kancelarie prezydenta, premiera, Sejmu i Senatu oraz Dowództwo Sił Powietrznych powinny "opracować zasady współpracy w zakresie zamawiania specjalnego transportu lotniczego".

Jak zaznacza raport, należy też "opracować zasady współpracy zamawiającego z organizatorem lotu, które w procesie organizacji specjalnego transportu lotniczego zapewnią organizatorowi ocenę możliwości bezpiecznego wykonania zadania". Szef MSZ wraz z MON powinien z kolei "ustalić procedury pozyskiwania informacji meteorologicznych z lotnisk, nieprzekazujących danych do wymiany międzynarodowej w zakresie niezbędnym do realizacji lotów na ww. lotniska".

Spośród innych zaleceń raport wskazuje m.in., że dowódca Sił Powietrznych powinien sprawdzić prawidłowość nadania uprawnień personelowi latającemu 36. pułku i opracować nowe zasady szkolenia i nadawania pilotom uprawnień instruktorskich. "Praktyczne szkolenie instruktorskie powinno być poprzedzone centralnym szkoleniem teoretycznym zakończonym egzaminem. Organem nadającym uprawnienia instruktorskie powinien być Dowódca Sił Powietrznych" - wskazuje raport.

Ponadto raport zawiera tylko jedno (!) zalecenie dla Federacji Rosyjskiej. Chodzi o rozważenie możliwości uzupełnienia zbioru informacji powietrznej Federacji Rosyjskiej i Wspólnoty Niepodległych Państw o informacje "określające sposób planowania i wykonywania lotów poza przestrzenią sklasyfikowaną, w tym procedurę pozyskiwania niezbędnych informacji".


Raport komisji Jerzego Millera w wersji PDF jest do pobrania TUTAJ

Załącznik do raportu komisji Jerzego Millera w wersji PDF, jest do pobrania TUTAJ


Najbliższy numer „Gazety Polskiej” będzie poświęcony sprawie Smoleńska.

Autor: ,

Źródło:

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej

AKTUALNE PETYCJE

NAJNOWSZE Polska