Oskarżona Ewa T. została uznana za winną zabójstwa z zamiarem ewentualnym i skazana na 13 lat więzienia. Sąd orzekł także 25 tys. zł częściowego zadośćuczynienia dla najbliższej osoby zmarłego.
Według ustaleń lubartowskiej prokuratury 43-latek mieszkał z konkubiną od kilku lat w Niedźwiadzie. Tragicznego dnia kobieta wraz z sąsiadką zajmowała się rozbiórką mięsa. Z aktu oskarżenia wynikało, że między Ewą T. a jej partnerem wywiązała się kłótnia o to, że chciał on dać psu kawałek mięsa. Wtedy para zaczęła wypominać sobie, kto z nich zapłacił za towar, i wzajemnie się wyzywać. W pewnym momencie mężczyzna zaczął pakować mięso do worka na śmieci. Kobieta próbowała mu wyrwać worek z rąk, ale się przewróciła.
Wówczas wzięła nóż ze zlewu i zadała partnerowi jeden cios w klatkę piersiową, powodując ranę kłutą serca. Nieprzytomny 43-latek trafił do szpitala. Zmarł w trakcie operacji.
"Nieszczęśliwy wypadek" - twierdziła oskarżona. Sąd nie uwierzył
W trakcie śledztwa podejrzana przyznała się do winy. Wyjaśniła, że był to nieszczęśliwy wypadek, bo była pod wpływem alkoholu. Według jej relacji podczas obróbki mięsa nóż wypadł jej z ręki i wbił się w klatkę piersiową partnera. Nie potrafiła powiedzieć dokładnie, jak to się stało.
Według lubartowskiej prokuratury 55-latka chciała zabić partnera i chociaż do tragedii doszło w trakcie kłótni, to schemat jej działania był zaplanowany.
"Po tym, jak się wywróciła, bez wahania wstała i podeszła do zlewu, wyjęła nóż, zadała cios, wyciągnęła narzędzie z rany i je odłożyła. Pozostała niewzruszona, wbrew temu, co twierdziła. Ani chwili się nie zawahała, mimo że pokrzywdzony próbował się bronić" - ocenili śledczy w akcie oskarżenia.
Sąd podzielił stanowisko oskarżenia i uznał Ewę T. za winną zabójstwa z zamiarem ewentualnym, skazując ją na 13 lat więzienia. Wyrok jest nieprawomocny - obrona może się od niego odwołać do Sądu Apelacyjnego.