Sejmowa komisja sprawiedliwości i praw człowieka odrzuciła wnioski PO, PSL i Nowoczesnej o odrzucenie projektu ustawy o SN w całości. O 23.30 komisja przeszła do procedowania poszczególnych poprawek. Po tym jak posłowie opozycji otoczyli stół prezydialny i zaczęli krzyczeć, przewodniczący komisji Stanisław Piotrowicz (PiS) zarządził pięć minut przerwy. - Na uspokojenie emocji - argumentował.
- Jestem niezmiernie wdzięczny, że na sali jest tak wielu przedstawicieli mediów. Dzięki temu widzowie będą mogli zobaczyć, jak wygląda zachowanie posłów opozycji - mówił na antenie TVP Info Stanisław Piotrowicz w przerwie obrad.
A działo się naprawdę sporo. W pewnym momencie, przez pół sali z krzesłem w rękach zaczął przemieszczać się poseł Misiło. Trzeba przyznać, że krzesło stawiało najwyraźniej czynny opór.
Po co polityk przenosił krzesło? Zagadka wyjaśnia się na filmach z innych ujęć. Misiło w trakcie obrad komisji postanowił... wejść na krzesło i rzucał z niego kartki ze zgłaszanymi przez opozycję poprawkami.
Internauci aktywność posła Misiło zauważyli błyskawicznie i skojarzyli całą sytuację z kompromitującym wyczynem Bronisława Komorowskiego.
Chodzi o wpadkę dyplomatyczną, którą Bronisław Komorowski chyba przebił cały swój dotychczasowy "dorobek". Będąc w japońskim parlamencie w towarzystwie szefa BBN Stanisława Kozieja, nie tylko wołał do niego przy wszystkich "szogunie", ale zszokował Japończyków swoim brakiem kultury. Prezydent w pewnym momencie jak nigdy nic... stanął w butach na fotelu marszałka parlamentu. Reakcja gospodarzy ani trochę nie skrępowała ubawionego Komorowskiego.
Po naszej publikacji Kancelaria Prezydenta zamiast przeprosić, tłumaczyła się, że Bronisław Komorowski wchodził z butami nie na "fotel", a na drewniane podwyższenie. Trudno uznać, że Japończyków, znanych z przywiązania do etykiety takie tłumaczenia przekonają.