Część amerykańskich mediów ogłosiła dziś zwycięstwo Demokraty Joe Bidena w wyborach prezydenckich w USA, choć nie policzono jeszcze wszystkich głosów w kilku stanach. Tymczasem Donald Trump nie zamierza się jeszcze poddawać i twierdzi że w trakcie procesu wyborczego dochodziło do fałszerstw. - Debata publiczna i publicystyka wokół sytuacji powyborczej w USA i kontrowersji dotyczących liczenia głosów zboczyła zaraz po nocy wyborczej w pewnym kierunku, który pomija zasadniczy problem tych wyborów, służy przykryciu nieprawidłowości - pisze dla Niezalezna.pl korespondent z USA Maciej Rusiński - koordynator Klubów "Gazety Polskiej" w Ameryce Północnej.
W cieniu rywalizacji o to, kto będzie gospodarzem Białego Domu, w USA trwa wyrównana walka o kontrolę nad Senatem. O całym składzie izby, a być może nawet o tym, która partia będzie ją kontrolować, dowiemy się dopiero w styczniu, po dodatkowych wyborach w Georgii.