Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polityka

Zmiany w aktach stanu cywilnego. Ordo Iuris alarmuje: To obejście Konstytucji

- Zmiana wzorów aktów stanu cywilnego to nie techniczna korekta, lecz element szerszego procesu narzucania Polsce uznawania małżeństw jednopłciowych - alarmuje Nikodem Bernaciak z Ordo Iuris. W mediach społecznościowych ostrzega przed skutkami wyroku TSUE, centralizacją UE i „ideologicznym aktywizmem sędziowskim”, który uderza w konstytucyjną definicję małżeństwa.

Wicepremier i minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski poinformował dziś o podpisaniu dokumentów rozpoczynających proces zmiany wzorów aktów stanu cywilnego. Jak podkreślił, chodzi o dostosowanie polskich dokumentów do standardów unijnych i wykonanie wyroku Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej.

„Podpisałem dziś dokumenty, które rozpoczynają proces zmiany wzorów aktów stanu cywilnego, tak aby państwo działało sprawnie i równo wobec wszystkich obywateli”

– oświadczył minister.

Z komunikatu Ministerstwa Cyfryzacji wynika, że projektowane rozporządzenie przewiduje m.in. zastąpienie pojęć „kobieta” i „mężczyzna” neutralnymi określeniami „pierwszy małżonek” i „drugi małżonek”. Zmiany mają objąć także rubryki dotyczące rodziców oraz kwestie nazwisk w odpisach zupełnych i skróconych aktów małżeństwa.

Według rządu to korekta techniczna, konieczna do zapewnienia zgodności z rozporządzeniem UE 2016/1191. W praktyce oznacza to jednak dostosowanie polskiego systemu prawnego do uznawania małżeństw jednopłciowych zawartych w innych państwach Unii Europejskiej.

Sprawę skomentował adwokat i starszy analityk Ordo Iuris Nikodem Bernaciak, który wskazuje, że decyzja rządu Donalda Tuska nie jest neutralnym dostosowaniem dokumentów do standardów unijnych, lecz realnym krokiem w stronę uznawania w Polsce tzw. „homomałżeństw”.

Bernaciak zwraca uwagę, że zapowiadane rozporządzenie usuwa z aktów stanu cywilnego pojęcia „kobieta” i „mężczyzna”, zastępując je neutralnymi określeniami „pierwszy małżonek” i „drugi małżonek”. Jego zdaniem oznacza to faktyczne dostosowanie polskiego systemu prawnego do wpisywania do rejestrów małżeństw osób tej samej płci, zawartych za granicą.

Podkreśla też, że działania rządu są bezpośrednią konsekwencją wyroku Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej z 25 listopada 2025 r. (sygn. C-713/23), wydanego w sprawie dwóch mężczyzn, którzy zawarli związek małżeński w Berlinie i domagali się jego transkrypcji w Polsce. TSUE orzekł wówczas, że państwa członkowskie mają obowiązek uznawać takie związki jako „małżeństwa”, nawet jeśli ich konstytucje – jak w przypadku Polski – definiują małżeństwo wyłącznie jako związek kobiety i mężczyzny.

W ocenie Bernaciaka wyrok ten stanowi naruszenie suwerenności państw członkowskich i próbę obejścia traktatów unijnych. Wskazuje on, że prawo rodzinne – zgodnie z obowiązującym art. 81 ust. 3 Traktatu o funkcjonowaniu UE – podlega zasadzie jednomyślności, co w praktyce daje państwom członkowskim prawo weta. Tymczasem, jak zauważa, nie udało się dotąd zmienić traktatów w tym zakresie, więc TSUE miał sięgnąć po „ideologiczny aktywizm sędziowski”, aby osiągnąć ten sam cel inną drogą.

Bernaciak przypomina również art. 18 Konstytucji RP oraz intencje jego twórców. Przywołuje wypowiedź senator Alicji Grześkowiak z 1997 r., która wyraźnie wskazywała, że konstytucyjna definicja małżeństwa jako związku kobiety i mężczyzny ma uniemożliwić wprowadzenie związków jednopłciowych „boczną furtką” lub pod inną nazwą, ale z tym samym uprzywilejowaniem.

W jego ocenie inicjatywa Ministerstwa Cyfryzacji wpisuje się w szerszy proces centralizacji Unii Europejskiej i presji na państwa członkowskie w obszarze prawa rodzinnego. Zwraca uwagę na wcześniejsze rezolucje Parlamentu Europejskiego dotyczące zmian traktatowych oraz ostrzega, że w przyszłości Polska mogłaby zostać przegłosowana w sprawach fundamentalnych dla swojego porządku konstytucyjnego.

Na koniec Bernaciak wskazuje, że w przypadku przyjęcia rozporządzenia sprzecznego z Konstytucją RP, powinno ono zostać zaskarżone do Trybunału Konstytucyjnego przez podmioty do tego uprawnione – m.in. prezydenta, grupę posłów lub senatorów czy Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego.

Jak podkreśla, stawką nie jest wyłącznie zmiana formularzy urzędowych, lecz kwestia granic ingerencji prawa unijnego w konstytucyjny porządek państwa oraz definicję małżeństwa obowiązującą w Polsce.

Źródło: niezalezna.pl

Wesprzyj niezależne media

W czasach ataków na wolność słowa i niezależność dziennikarską, Twoje wsparcie jest kluczowe. Pomóż nam zachować niezależność i kontynuować rzetelne informowanie.

* Pola wymagane