Drastyczny wzrost cen paliw. Apel PiS do rządu
1 lipca br. przestał obowiązywać rządowy program "Ceny Paliw Niżej", co doprowadziło do drastycznych podwyżek na stacjach paliw. Choć przedstawiciele koalicji 13 grudnia jeszcze pod koniec czerwca przekonywali, że skala wzrostów cen nie będzie duża, rzeczywistość okazała się zupełnie inna.
Obserwuj Niezalezna.pl w Google! Wejdź na nasz profil, a następnie kliknij „Obserwuj w Google”
W minionym tygodniu podwyżki wyniosły 24 – 27 groszy za litr benzyny i 33 grosze w przypadku oleju napędowego, a średnie ceny przekroczyły już 7 zł/l. Eksperci wskazują, że benzyna 95 może w tym tygodniu kosztować 7,30 zł za litr, a diesel może zdrożeć o 57 groszy do 7,90 zł.
Prof. Przemysław Czarnek, kandydat PiS na premiera, apelował wczoraj do rządu, aby ten zajął się ustawą obniżającą VAT z 23 proc. na 8 proc. na wszystkie paliwa
To, co najbardziej ludzi szokuje, to paragony grozy na polskich stacjach paliw. Paragon, który otrzymałem przed chwileczką. 300 złotych, benzyna po 7,29 zł. Przewidywania są, że diesel urośnie do 8,20 zł. To nie są koszty benzyny czy oleju napędowego, które mogą ponieść polskie rodziny
– alarmował polityk PiS.
Szczegóły w tekście: Paragony grozy na stacjach paliw. Czarnek wzywa rządzących. "Żądamy raz jeszcze"
Szłapka i pytanie o drożyznę na stacjach. Zaczął atakować Morawieckiego
O apele opozycji pytał dziś rzecznika rządu Adama Szłapkę Adrian Borecki, dziennikarz TV Republika.
Wczoraj Prawo i Sprawiedliwość zaapelowało do rządu, aby podczas najbliższego posiedzenia Sejmu zajął się projektem dotyczącym obniżenia stawek VAT i akcyzy na paliwa. Czy rząd, a właściwie cała koalicja rządząca, zamierza rozpatrzyć ten projekt na najbliższym posiedzeniu Sejmu? Druga kwestia również dotyczy cen paliw. Jak to możliwe, że "zły PiS" po siedmiu latach sprawowania władzy mógł w 2022 roku niemal przez cały rok utrzymywać obniżone stawki VAT i akcyzy na paliwa, natomiast obecny rząd był w stanie robić to tylko przez trzy miesiące? Premier mówi obecnie, że w budżecie nie ma już pieniędzy na dalsze finansowanie tych rozwiązań. Jak to jest możliwe?
– pytał.
Szłapka w odpowiedzi stwierdził, że "rozwiązania zastosowane za rządów Mateusza Morawieckiego doprowadziły w sierpniu 2023 roku do powszechnych niedoborów oleju napędowego na stacjach benzynowych, nie były to dobre rozwiązania, a ich konsekwencje bezpośrednio odczuli kierowcy, na stacjach po prostu brakowało diesla".
Po drugie, polski rząd, podobnie jak pozostali uczestnicy krajowego rynku, nie miał wpływu na wydarzenia na Bliskim Wschodzie. W ich następstwie doszło do gwałtownego wzrostu cen paliw. Rozwiązania, które zaproponowaliśmy kilka miesięcy temu, czyli obniżenie stawek VAT i akcyzy oraz wprowadzenie maksymalnego poziomu cen, pozwoliły uniknąć niedoborów na stacjach benzynowych, z jakimi mieliśmy do czynienia za rządów Mateusza Morawieckiego. Jednocześnie zapobiegły osiąganiu ponadnormatywnych zysków przez koncerny paliwowe
– atakował poprzedników Szłapka.
W jego opinii trzymiesięczne rozwiązanie, jakie wprowadził rząd Tuska, było "jedną z najlepszych możliwych" opcji.
Dzięki podjętym działaniom ceny paliw w Polsce należały do najniższych w Europie. Trzeba jednak pamiętać, że taki mechanizm jest bardzo kosztowny - kosztuje budżet państwa niemal 1,5 mld zł miesięcznie. Nie jest więc możliwe, aby utrzymywać go bezterminowo. Ministerstwo Energii oraz Ministerstwo Finansów stale monitorują ceny ropy naftowej i sytuację na rynku paliw. Jeżeli stanie się ona krytyczna, będziemy rozważać ponowne wprowadzenie takiego rozwiązania. Na razie żadna decyzja w tej sprawie nie została podjęta
– zakończył Szłapka.