W piątkowym wywiadzie dla jednego z największych zachodnich tytułów prasowych - "Financial Times" - Donald Tusk, szef polskiego rządu, zakwestionował "lojalność" najważniejszego sojusznika Polski - Stanów Zjednoczonych. Jednocześnie zaapelował o "wzmocnienie unijnej klauzuli wzajemnej obrony". Tusk powiedział w rozmowie z gazetą, że „największym i najważniejszym pytaniem dla Europy jest to, czy Stany Zjednoczone są gotowe być tak lojalne, jak opisano to w naszych traktatach (NATO)”.
Wielu komentatorów wskazało, że to wprost atak na relacje polsko-amerykańskie i naszego najsilniejszego sojusznika, także w ramach NATO.
Rau: Wywiad Tuska niezwykle szkodliwy
Temat wywiadu Tuska został poruszony również dziś na antenie Republiki.
"Co oznacza wywiad Donalda Tuska w "Financial Times", który kwestionuje to, czy USA są lojalnym sojusznikiem? Robi to w tym samym czasie, kiedy musiał mieć na biurku raporty o ostatnich przygotowaniach wymiany więźniów, która ostatecznie doprowadziła do tego, że Andrzej Poczobut jest wolny - za sprawą amerykańskiej administracji, zabiegów?" - zapytał Michał Rachoń swojego politycznego gościa - Zbigniewa Raua, byłego ministra spraw zagranicznych.
Zacznijmy od "Financial Times" - zdajemy sobie sprawę, jak niezwykle opiniotwórczy jest to dziennik, którego wpływy sięgają dużo dalej niż obszar j. angielskiego. Dlatego też o tym mówimy. Był to wywiad niezwykle szkodliwy dla Polski, ale szkodliwy także dla NATO i dla relacji transatlantyckich. Dlaczego szkodliwy dla Polski? Bo jednak kłamstwo powtarzane ileś razy - szczególnie, jeśli jest pewien segment społeczeństwa, który bezrefleksyjnie wierzy temu, który je głosi, odnosi swój skutek. Ale spójrzmy na to w kontekście bardziej międzynarodowym. Dla kogo to jest korzystne? To jest, niestety, korzystne przede wszystkim dla Rosji.
– mówił polityk PiS.
Jak dodał - "przyzwyczailiśmy się do tego, że obecny premier, jako zasada, mija się z prawdą. Wyjątki potwierdzą tą regułę. Świadomie i celowo. Z perspektywy Putina, który patrzy na Polskę, jako kraj, który jest na jego bliskim radarze - nie twierdzę tak jak Tusk, że to tuż, tuż. Rosja nie ma obecnie sukcesów na Ukrainie. Nie jest tak potężna, by tuż, tuż zaatakowała kraj NATO. Poza tym, Stany Zjednoczone mają ogromną przewagę technologiczną nad każdym na naszej planecie. Rosja nie jest w tym momencie silna".
Ile Putin miałby zaangażować środków, nakładów? Ile czasu musiałoby upłynąć, żeby w sposób profesjonalny uaktywnić uśpionych tam agentów, żeby wprowadzić tego kalibru sygnał, który ma na celu obniżenie wiarygodności Stanów Zjednoczonych w Polsce, czy ogólnie w NATO? To jest bardzo niebezpiecznie, nie tylko dla nas, ale dla NATO - szczególnie wschodniej flanki.
– kontynuował Rau.
Podkreślił jednak: "wszystko trzeba brać pod uwagę, przygotować się na najgorsze, ale na to teraz absolutnie się nie zanosi".
Były szef dyplomacji wskazał, że istotna jest tutaj również perspektywa niemiecka.
A teraz spójrzmy na to z perspektywy niemieckiej, bo pojawiają się takie głosy, że to było z inspiracji francuskiej, że było skoordynowane z wizytą prezydenta Macrona w Gdańsku. Stosunku Macrona z USA, z Donaldem Trumpem, nie są dobre. Wiemy kto był autorem opowieści o śmierci mózgowej NATO. Ale ponieważ francuskie relacje są marne, trzeba wskazać, że jest ktoś, kto zasadniczo bardziej radykalnie postępuje antyamerykańsko. Na tym tle Francja nie wypada źle.
– wskazał.
Zaznaczył, że - "różnica jest jednak taka, że prezydent Francji ma numer telefonu do Donalda Trumpa w swojej komórce, a o premierze Tusku nie ma sensu o tym mówić".
Najważniejszy element - teraz jest czas, kiedy decyduje się po braku lojalności Hiszpanii, Włoch, przy amerykańskim zaangażowaniu w Zatoce Perskiej. Mówimy o zaangażowaniu baz i możliwości przelotu do Zatoki Perskiej. Powraca ta dyskusja o możliwości przeniesienia części amerykańskich zasobów i żołnierzy - nie tylko do Polski, ale na naszą wschodnią flankę. Łącznie z Grecją, Rumunią i Litwą. Kto jest naszym konkurentem zasadniczym tutaj, komu na tym nie zależy? Na tym nie zależy Niemcom.
– mówił dalej polityk PiS.
"Przed Polską stoi gigantyczna szansa"
Kontynuował - "Niemcom nie zależy na tym, żeby Amerykanie byli w Polsce, żeby Polska była silniejsza, żeby było tu nie 10 tys. a 15 tys. amerykańskich żołnierzy. Amerykanie chcieliby mieć spokój w Europie. Tak, żeby ktoś mógł tą Europą zapanować".
Jak podkreślił, "prezydent Trump jest tym pierwszym, który jest najbardziej krytyczny do Niemiec. Nawet wczorajsza wypowiedź to potwierdza. Jednocześnie, jest bardzo dobrze nastawiony do Polski - dzięki relacji z prezydentem Nawrockim".
Jego zdaniem - "szansa przed Polską jest rzeczywiście gigantyczna i unikalna, dlatego że sprawdziliśmy się, jako lojalny, wiarygodny, niezwykle ambitny sojuszników Stanów Zjednoczonych. Sojusznik kompleksowy".
Tu nie chodzi wyłącznie o wymiar militarny. Chodzi także o bliskość poglądów politycznych, wspólne interesy gospodarcze. Z prezydentem Nawrockim i obozem patriotycznym, obozem szeroko rozumianej prawicy w Polsce, obecnej administracji amerykańskich, jest oczywiste porozumienie ideowe. Wystarczy przeczytać Narodową Strategię Bezpieczeństwa USA, gdzie jasno odróżnia się ten stary rdzeń UE od naszej części Europy. To jest nieprawdopodobne okno możliwości. Zdajmy sobie sprawę z rzeczy fundamentalnej - naszym autorskim, niezwykle obiecującym projektem jest projekt Trójmorza. Trójmorze jest projektem, z którego nie cieszy się ani Rosja, nie cieszą się również Niemcy. Polska jest tutaj - za czasów naszych rządów - bardzo aktywna, dzięki aktywności prezydenta Nawrockiego. Jesteśmy nadal obecni i bardzo wyraziści w tej formule. Ale Polska nawet po wyborach - dla nas korzystnych - sama Trójmorza nie scali.
– podsumował.