We wtorek w Trybunale Konstytucyjnym (TK) odbywa się Zgromadzenie Ogólne Sędziów TK. Tematem obrad były sprawy organizacyjne, m.in. projekt budżetu organu na kolejny rok oraz zatwierdzenie informacji o istotnych problemach wynikających z działalności i orzecznictwa Trybunału w 2025 r., co jest standardową coroczną czynnością urzędową.
Niespodziewanie do budynku weszły również osoby uzurpujące sobie prawo do udziału w pracach organu: Krystian Markiewicz, Maciej Taborowski, Marcin Dziurda i Anna Korwin-Piotrowska. Czwórka ta została w marcu wybrana przez Sejm na funkcje sędziów TK, ale dotychczas nie złożyła ślubowania w obecności prezydenta RP. Co więcej, wraz z nimi do siedziby TK przybył również prokurator Andrzej Piaseczny w towarzystwie funkcjonariusze policji.
O sprawę został zapytany piątek premier Donald Tusk. - Zgadzam się generalnie - widok TK jest dzisiaj bardzo smutny. I jak państwo wiecie, i od razu uprzedzam, to początek naszych działań… Będziemy egzekwować przepisy prawa, będziemy egzekwować prawo w sposób, który nie pozostawi wątpliwości. TK musi być uzupełniony przez sędziów wybrany przez Sejm czy się to komuś podoba czy nie. Tak że będziemy to egzekwować wszystkimi dostępnymi środkami - stwierdził Tusk.
Należy traktować jako zapowiedź
Całą sytuację, jak słowa premiera skomentowała w sobotę na antenie Telewizji Republika rzecznik prasowa stowarzyszenia Prawnicy dla Polski sędzia Anna Gąsior-Majchrowska. Jak stwierdziła, "jest to wydarzenie bez precedensu". - Nie ulega wątpliwości, że organy ścigania mogą działać wyłącznie na podstawie i w granicach prawa. Jeżeli pojawiają się uzasadnione pytania o podstawę prawną obecności tutaj prokuratora i policji podczas Zgromadzenia Ogólnego Trybunału Konstytucyjnego to państwo ma obowiązek udzielić na nie oczywiście jasną odpowiedź - powiedziała.
"Jeżeli chodzi tutaj o kwestie związane z wypowiedzią premiera rządu, to oczywiście ja nie oceniam deklaracji politycznych. Niemniej jednak oceniam tą wypowiedź wyłącznie z punktu widzenia standardów państwa prawa i oczywiście każda publiczna zapowiedź, a tak należy ją odczytywać w tym momencie, dotycząca użycia środków przymusu wobec konstytucyjnego organu państwa musi być analizowana z najwyższą powagą"
– oznajmiła.
"Zaprzeczenie zasady państwa prawa"
Jej zdaniem, "zważywszy na uprzednie wypowiedzi premiera w kontekście stosowania prawa, które oczywiście mamy w pamięci" oraz działań, które są obserwowane od 13 grudnia 2023 roku "podkreślić należy, że w demokratycznym państwie prawa wszelkie działania organów władzy publicznej muszą być oparte o jednoznaczną podstawę prawną zawartą konstytucji i ustawach".
"Nie można stosować prawa tak, jak się je rozumie. Niestety, te działania, które są podejmowane na przestrzeni ostatnich miesięcy - już ponad 2 lata to trwa - są zaprzeczeniem zasady państwa prawa i stosowania przede wszystkim konstytucji i przepisów ustawy zgodnie z ich brzmieniem, zgodnie z wykładnią - ale nie zgodnie z dowolną interpretacją organów władzy politycznej"
– stwierdziła.
Jak wskazała, słowa premiera wskazują, że działania wobec TK "nie będą tylko i wyłącznie na tym etapie powstrzymane". - Widać ewidentnie presję polityczną i to jest najbardziej - z mojego punktu widzenia, jako sędziego - budzące najwięcej wątpliwości działanie i jednak widzę tutaj mnóstwo zagrożeń w tym kontekście, ponieważ w mojej ocenie niezależność organów konstytucyjnych, to nie jest przywilejem sędziów, jest pewną gwarancją bezpieczeństwa prawnego każdego obywatela - powiedziała.