Zagrożeniem dla dobra tego dziecka jest prokuratura i sąd - oznajmił w rozmowie z red. Katarzyną Gójską na antenie Telewizji Republika adwokat Krzysztof Wąsowski, odnosząc się do sytuacji związanej z 13-letnim synem przetrzymywanej w areszcie Anny W. We wtorek śledczy przekazali, że zwrócili się do sądu z wnioskiem o wydanie zarządzenia opiekuńczego w sprawie niepełnosprawnego chłopca. Może skończyć się to tym, iż dziecko zostanie od rodziny zabrane. Mecenas Wąsowski nie ma wątpliwości, iż jest to próba zastraszenia więzionej kobiety.
We wtorek prokuratura poinformowała, że złożyła do sądu wniosek o wydanie zarządzenia opiekuńczego dotyczącego niepełnosprawnego syna przetrzymywanej w areszcie wydobywczym Anny W. Decyzja sądu w tej sprawie może skutkować odebraniem 13-latka od rodziców.
Pełnomocnik Anny W., mec. Krzysztof Wąsowski podkreślił na antenie Telewizji Republika, że art. 109 Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego - na podstawie którego złożony został wniosek - jest stosowany wobec rodzin patologicznych.
"Rozmawiałem dzisiaj z kilkoma bardzo doświadczonymi sędziami sądów rodzinnych i opiekuńczych i nieletnich, no i wszyscy mówią, że to jest po prostu szok. Tutaj zagrożeniem dla dobra dziecka jest prokuratura i sąd w Katowicach, które separują matkę od tego dziecka, która jest najistotniejszym elementem terapii"
– powiedział.
Mec. Wąsowski poinformował, że rozmawiał dziś z przetrzymywaną kobietą. Powiedział, że po tym, jak kobieta dowiedziała się o decyzji prokuratury w telefonie usłyszał "krzyk rozpaczy".
Adwokat zwrócił uwagę na skandaliczne zachowanie prokuratury. Zaznaczył, że w całej sprawie dowody i okoliczności związane z zarzutami wobec Anny W. i jej męża są już na stole prokuratury, więc areszt tymczasowy jest kompletnie bezzasadny. - Nie został rozpoznany mój kolejny, trzeci, wniosek do dzisiaj. Nie mamy żadnej informacji. Od 20 dni, od 12 marca jest powołany jakiś biegły przez prokuraturę, który się nawet nie ujawnił - wymieniał.
Poinformował, że śledczy nie przedstawili mu ani wniosku o powołanie biegłego, ani tego związanego z zarządzeniem opiekuńczym dotyczącym 13-latka. - O wszystkim dowiadujemy się z mediów. To jest całkowite kuriozum - powiedział.
Podkreślił też, że we wtorkowym komunikacie prokuratura ujawniła imię chłopca, które było utajniane, aby zapewnić mu anonimowość.
Mec. Wąsowski oznajmił, nie ma żadnych podstaw, aby sąd zdecydował o zabraniu dziecka małżeństwu W. Podkreślił, że nie jest w tanie inaczej tego tłumaczyć niż rodzaj straszaka dla osadzonej kobiety.
"Jeżeli matka która usłyszała o artykule 109., który prowadzi do zabrania dziecka do domu dziecka, czy do opieki, czy jakieś pieczy zastępczej, czy do rodziny zastępczej, czy do rodzinnego domu dziecka [...] no to jak ona ma się zachować? Jak w ogóle ona ma się poczuć? No ewidentnie sygnał jest taki: no zabierzemy ci dziecko, kolejny krok jest taki, że po prostu już nie będziesz miała dziecka"
– oznajmił.
Co odseparowanie od rodziców może oznaczać dla 13-latka? Zdaniem mec. Wąsowskiego skutki mogą być "nieprzewidywalne i nieodwracalne".
"Dziecko autystyczne jest przywiązane do miejsc, przywiązane do ludzi. Zabranie mu matki już spowodowało to, że pojawiły się myśli samobójcze, pojawiła się próba samobójcza. Dzięki temu, że ma rodzinę wokół udało się go uratować"
– stwierdził.
Przekazał, że 13-latek informację na temat działań prokuratury - ze swoim imieniem - znalazł pierwszy z rodziny. W czwartek ma mieć wizytę u psychiatry, a bliscy starają mu się zapewnić jak najlepsze warunki życia.
"Dziecko zabrane zostało dziś ze szkoły, jest u babci, gdzie czuje się bezpiecznie. W czwartek przed południem jest planowana kolejna wizyta u psychiatry. Zobaczymy, co psychiatra powie, jak spotka się z tym dzieckiem. Co możemy więcej zrobić?" - powiedział Wąsowski.
Mec Wąsowski odniósł się także do wpisu Romana Giertycha. Niedawno polityk Koalicji Obywatelskiej o Annie W. napisał na platformie X: "Gdyby ona była tak mądra jak dyrektor Tomasz Mraz, ro dzisiaj mielibyśmy wniosek o uchylenie immunitetu prawdziwego beneficjenta, a ona zajmowałaby się synem"
"To jest po prostu prosty - najdelikatniej mówiąc - szantaż emocjonalny. To jest rodem z gangsterstwa. To nie jest w ogóle jakiś wpis polityczny, to jest po prostu wyzwanie: "jak zaczniesz kłamać i składać fałszywe zeznania, to teraz my ci damy pobyć trochę z dzieckiem"
– powiedział.
Stwierdził, że to podejście nie jest mądre. - Pan Tomasz Mraz nie jest mądry, właśnie ze względu na to. Bo naprawdę, się nie opłaca i nie będzie małego świadka koronnego - przepisy się zmieniły, jak się kłamie to się nie będzie tym małym koronnym. Na tym to polega. To jest po prostu totalna pułapka - stwierdził i w ten sam sposób odniósł się do Pawła Szopy.
"To jest to jest nieuczciwe, niedopuszczalne, to jest bezprawie. Nie wiem, jak to skomentować inaczej"
– oznajmił.