Rozliczanie polityków wchodzących w skład poprzedniego rządu, to jeden z najważniejszych filarów, na których zdaje się opierać sposób rządzenia Tuska i jego ekipy. Choć zarówno on sam, jak i jego polityczni podwładni, wielokrotnie przekonywali, że zarówno sądy, jak i prokuratury, powinny być apolityczne.
To tyle z "apolitycznej prokuratury?"
I tutaj, gdybanie o "apolitycznej prokuraturze" się jednak kończy. Bo jak przyznał sam Tusk, podczas dzisiejszego oświadczenia, wezwał do siebie prokuratora generalnego - Adama Bodnara.
"Kiedy mówimy o Polsce tej europejskiej, zachodniej, to mówimy też o odpowiedzialności polityków za to, co robią. Wczoraj poprosiłem tutaj na spotkanie prokuratora generalnego, ministra sprawiedliwości, ministra koordynatora, wyjaśniając tę oczywistą potrzebę społeczną […] ona polega na tym, że ludzie chcą wiedzieć, czy będziemy rozliczali za nadużycia władzy tych, którzy przegrali 15 października"
– grzmiał polityk.
I kontynuował: "chcę wszystkich zapewnić, dzisiaj potwierdzą to prokuratorzy, prokurator krajowy o godzinie 13 na konferencji prasowej, że nikt o niczym tu nie zapomina i nikt nie zapomni także tego zła, które się działo przed 15 października".
W dalszej części, znowu zaprzeczył sam sobie...
"Ta Polska zachodnia polega też na tym, że prokuratura działa niezależnie od politycznych nacisków i że nie będzie wypełniała życzeń nawet w końcu dość ważnej osoby w państwie, jaką jest premier, ale chcę was zapewnić, że te sprawy się toczą, paradoksalnie prokuratura ma w tej chwili tyle roboty ze sprawami sprzed 15 października, które rozpoczęliśmy […] właśnie dlatego, że tych spraw jest tak dużo, będziemy, być może, trochę czasu więcej na to potrzebowali"
– próbował przekonywać dalej, chyba nie pamiętając o tym, co powiedział przed chwilą...
Oglądaj Telewizję Republika na żywo: